Parlament Europejski nie przyjął poprawki uderzającej w wydobycie gazu łupkowego. Firmy będą musiały in­for­mo­wać o lo­ka­li­za­cji wier­ceń, używanych składnikach chemicznich, uzdatnianiu wód. Będą też musiały uzyskać zgodę lokalnej ludności na prowdzenie wydobycia. Przyjęty raport podkreśla, że jeśli stosuje się nowoczesne technologie to wydobycie gazu z łupków jest bezpieczne.


To jest dla nas bardzo dobra wiadomość, na razie nie mamy się czego obawiać, ale musimy być czujni, aby nie wprowadzono innych aktów prawnych, które mogłyby taki zakaz wyegzekwować. Należy cały czas monitorować sytuację, gdyż, niewykluczone, że takie próby się pojawią. Na szczęście Parlament Europejski nie uległ lobbingowi prowadzonemu ze strony Gazpromu, ekologów czy krajów o najsilniejszej pozycji politycznej w Unii – Francji i Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi są wiodącym producentem turbin wiatrowych i ogniw fotowoltanicznych, Francuzi chcą nam zaś sprzedać swoją technologię nuklearną. Na szczęście, wszelkie pomysły zmierzające do zakazu wydobycia łupków czy zakazu spalania paliw kopalnych legły w gruzach. Należy podziękować naszym europosłom, którzy dzielnie walczyli o interes narodowy, niezależnie od przynależności partyjnej.

 

A więc ekonomia zwyciężyła ideologię!


Myli się Pan, to nie zasługa ekonomii, ale kryzysu gospodarczego. W tym czasie trzeba myśleć bardziej racjonalnie i ratować miejsca pracy i gospodarkę. W takich sytuacjach pragmatyzm bierze często górę nad ideologią, stąd takie zainteresowanie wielu polityków eksploatacją gazu ze złóż niekonwencjonalnych, często pomimo sprzeciwu opinii publicznej. Są przykłady krajów, które uniezależniły się energetycznie od importu surowców potrzebnych do wytwarzania energii, jak choćby Stany Zjednoczone, czy Estonia. Uważam, że żaden ze znaczących krajów nie będzie miał odwagi zmusić inne do założenia kajdanów ekologicznych kosztem bezrobocia, bankructw i rozruchów społecznych.

 

"Polskie technologie dla gazu łupkowego" – to nazwa konsorcjum w skład którego wszedł m.in Orlen, Lotos i PGNiG, a także uczelnie i instytucje badawcze. Ma ono za zadanie wspierać rozwój innowacyjnych technologii służących do wydobycia gazu ziemnego ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce. Czy takie inicjatywy przyspieszą „łupkową rewolucję” w Polsce? Tym bardziej, że sytuacja nie prezentuje się zbyt dobrze, Ministerstwo Środowiska podało, że do 15 października tego roku wykonano 31 otworów poszukiwawczych gazu z łupków.


Bardzo dobrze, że takie inicjatywy powstają, na tych narodowych zasobach najbardziej powinna skorzystać Polska. Wielokrotnie zwracano uwagę na niedoskonałości prawne, od prawa geologicznego poprzez bardzo niskie opłaty za eksploatację złóż. Warto żebyśmy brali przykład z Norwegów, którzy obwarowali się technologicznie i prawnie, dzięki czemu głównie ich kraj korzysta ze znajdujących się  tam ogromnych bogactw naturalnych. Mają sławny fundusz, który inwestuje na całym świecie, po to żeby obywatele tego państwa mieli sute emerytury. Dlatego Polska musi tworzyć własne konsorcja wydobywające gaz, a nie za bezcen rozdawać koncesje i udostępniać złoż obcym firmom.

 

Gazprom i Rosneft zaczęły wydobywać gaz i ropę z łupków.  Co ciekawe, Rosjanie publicznie dyskredytują taką formę wydobycia. Jeszcze ciekawsze jest to, że konsultantem Chińczyków w projektach dotyczących gazu łupkowego jest... Gazprom.


To nie jest żadne zaskoczenie, kilka miesięcy temu firma ExxonMobile wycofała się z Polski z poszukiwań gazu łupkowego, na rzecz podpisania z firmami rosyjskimi umów o założeniu konsorcjów, mających wydobywać gaz ze złóż niekonwencjonalnych na terenie Rosji. Tam zasoby są wielokrotnie wyższe niż w Europie. Amerykanie zaoferowali swoje technologie wydobycia w zamian za połowę udziałów w tych spółkach. Odbyło się to kosztem Polski z czysto biznesowych względów, te złoża są o wiele bardziej atrakcyjne i perspektywiczne niż nasze. Rosjanie będą wydobywać coraz więcej gazu także ze źródeł niekonwencjonalnych, co jest pozytywną informacją dla rynków, gdyż dzięki temu spadną ceny. Zapotrzebowanie na surowce energetyczne będzie stale rosło.

 

Prezesa Polskiej Grupy Energetycznej, Krzysztofa Kiliana stwierdził, że projekt budowy elektrowni jądrowej i wydobycia gazu łupkowego wykluczają się. Czy to oznacza, że skończą się nasze marzenia o elektrowni atomowej w Polsce?


Niestety, inwestycje strategiczne choćby w gaz łupkowy czy w budowę siłowni jądrowych są na tyle kapitałochłonne, że rzeczywiście w takim słabym okresie dla gospodarki mogą okazać się nie do udźwignięcia dla firm. Może być problem ze znalezieniem finansowania na tego typu projektów.

 

Poseł PiS Dawid Jackiewicz zastanawia się, czy zobowiązaniem za obniżkę cen gazu przez Rosję nie była rezygnacja z budowy elektrowni w Ostrołęce, na którą wydano już 200 mln zł. Rosjanie są gotowi dostarczać prąd do północno-wschodniej Polski ze swojej elektrowni budowanej w Kaliningradzie. Czy uważa Pan, że nasi wschodni chcą zwiększyć nasze energetyczne uzależnienie, zanim zaczniemy czerpać korzyści z wydobycia gazu łupkowego?


Nie powinniśmy się dziwić, że obniżka była tak niewielka. Pozycja uprzywilejowana Gazpromu nie skłania tej firmy do tego, żeby zbytnio obniżać nam ceny gazu.Myśle, że ze względów strategicznych ten mariaż energetyczny z Rosjanami jest mało prawdopodobny. Chociaż należy pamiętać, że mają oni nad nami strategiczną przewagę. Podczas niedawnych wyborów na Litwie społeczeństwo opowiedziało się przeciw budowie nowej elektrowni jądrowej w Ignalinie. Oferta japońskiego konsorcjum nie była atrakcyjna, proponowano im identyczny reaktor, bardzo przestarzały, który zawiódł w Fukushimie. Tę sytuację wykorzystała Rosja, wzmocniając swoje energetyczne panowanie w tym regionie.

 

Rozmawiał Petar Petrović (Polskie Radio)