Firmy ratingowe poszły w sukurs zagranicznym inwestorom, którzy mogą notować niższe stopy zwrotu w naszym kraju, z racji działań rządu, zmierzających do zmniejszenia transferu zysków za granicę i większego opodatkowania przedsiębiorstw finansowych.

Podczas, gdy salon znów zawył, bo zagranica ponownie na nas patrzy krzywym okiem, należy do tych zdarzeń podchodzić z rezerwą. Obniżenie ratingu Polski przez jedną z agencji jest niczym innym, niż ukłonem w stronę zagranicznych udziałowców naszych banków, którzy mogą spodziewać się niższych zysków niż do tej pory.

Rynki finansowe działają na zasadzie psa Pawłowa. Gdy tylko na ekranie pojawi się niższy parametr ratingu, spada wartość lokalnej waluty. Dla obcych inwestorów oznacza to wyższe marże za kredyty udzielane w walutach i wyższe ceny za towary eksportowane do Polski. Dla rodzimych rynków odpowiednio – wyższe ceny dla dóbr importowanych, czy wyższą cenę obsługi długu zagranicznego.

Trudno więc w tej decyzji doszukiwać się jakich złych okoliczności dla gospodarki Polski, poza oczywistą niechęcią banksterów do tych, którzy chcą z nimi wyrównać rachunki w imię milionów obywateli. Może już nie pamiętamy, ale podobnie działo się na Węgrzech. Budapeszt przeżył prawdziwą gehennę z międzynarodową szajką banksterów, ale żyje i ma się dobrze!

W 2012 r. wszystkie agencje ratingowe: Moddy’s, Standard&Poor i Fitch, wystawiły Węgrom rating na poziomie BB+ (z perspektywą dalszej obniżki) czyli„śmieciowego” tzn. takiego, który wystawia się bankrutującym republikom bananowym.

Powód był zadziwiający: „niekonwencjonalne” działania rządu premiera Orbana. Na czym one polegały? Ano na tym, że premier Węgier wywalił na zbity pysk lichwiarzy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej, którzy próbowali przez lata narzucić temu państwu swój porządek finansowy, drenując kieszenie obywateli.

Węgry przetrwały trudne czasy. W efekcie przestały potrzebować lichwiarskich pieniędzy. Budapeszt wyszedł na prostą pomimo znacznie mniejszej siły politycznej. Węgry są obecnie krajem samorządnym. Na podobny efekty czeka Polska. Mimo licznych kłód pod nogi rzucanych razem przez zagranicę i opozycję. Nie oszukujmy się – to dopiero początek kłopotów. Jednak dzięki nim Polska będzie zwycięska i prawdziwie niepodległa.

Tomasz Teluk