Jedna z hiszpańskich telewizji zarejestrowała wypowiedź trenera przed meczem Ligi Mistrzów w Moskwie, w którym przeciwnikiem "Królewskich" było miejscowe CSK Moskwa. Mourinho użył hiszpańskiego słowa "maricones", co tłumaczy się: "pedały". Portugalczyk chciał dowiedzieć się, jaką piłką zostanie rozegrany mecz (białą czy pomarańczową) i w trakcie rozmowy powiedział: "Te pedały... nie mówią, którą piłką zagramy?".Louise Englefield, współprzewodnicząca EGLSF, zażądała od UEFA, by ta podjęła działania dyscyplinarne w związku z komentarzem trenera."Homofobia jest w piłce nożnej nie do zaakceptowania. Jesteśmy głęboko rozczarowani, że pan Mourinho używa tego typu terminów w swoim miejscu pracy. Wzywamy UEFA, by podjęła kroki i zdecydowała o nałożeniu odpowiednich restrykcji w związku z tym faktem"- uznała organizacja.
„Anglicy już wprowadzają przepisy karzące piłkarzy za homofobię. Zdaniem angielskich działaczy homofobia jest olbrzymim problemem na piłkarskich boiskach. Z tego też powodu przedstawiciele tamtejszej federacji postanowili przeciwdziałać temu zjawisku, próbując zmienić nieco myślenie ludzi o homoseksualistach. W Anglii atmosfera wrogości do osób o odmiennej orientacji seksualnej ma się na początku zmienić w swego rodzaju obojętność, by dopiero za jakiś czas przeprodzić się w pełną akceptację. Anglicy w życie wdrażają właśnie metodę małych kroków, której pierwszym etapem jest plakat wysłany do 92 klubów zrzeszonych w Premier League oraz Football League. Plakat ukazujący dwie koszulki, jedną z numerem siedem oraz nazwiskiem Gay (homoseksualista, choć słowo to można tłumaczyć również jako przyjemny) i drugą z numerem jedenaście a także nazwiskiem Straight (równy) promuje kampanię "Wa Are All Winners" ("Wszyscy jesteśmy zwycięzcami"). Głównym przesłaniem owej kampanii zostało natomiast hasło: "Kiedy jesteś częścią drużyny, nigdy nie jesteś sam"- informuje nicesport.pl. Trudno nie zgodzić się z Dariuszem Rosiakiem, który pisał kilka tygodni temu w „Plusie Minusie”, że wolność słowa jest zagrożona nawet na boisku piłkarskim. „Od kilku lat, zwłaszcza w ojczyźnie futbolu, na Wyspach Brytyjskich, trwa nieprzerwana kampania obrońców politycznej poprawności, której celem jest uczynienie z piłki nożnej jeszcze jednej wypranej z emocji gałęzi biznesu rozrywkowego. Każdy obraźliwy gest, każde zdanie odnoszące się do rasy, religii czy upodobań seksualnych gracza albo kibica drużyny przeciwnej jest traktowane jako przestępstwo i może być ścigane prawem. Pada ostatni bastion wolności słowa – stadion piłkarski”- pisał publicysta.
Naprawdę oglądając poniższy filmik można odnieść wrażenie, że tęczowy Wielki Brat działa pełną parą. Jak widać geje przenieśli swój wzrok z pośladków piłkarzy na ich usta. Niedługo okaże się, że nie będzie wolno użyć obraźliwych dla gejów słów na ulicy, gdzie może nas zarejestrować kamera przemysłowa. Pewnie środowiska gejowskie będą domagały się instalowania podsłuchów w prywatnych domach, gdzie w obecności dzieci szerzy się homofobia rodziców. To naprawdę zaczyna być przerażające.
Ł.A/chrzescijanin24/nice sport/plusminus

