Teatr Żydowski dostał od Hanny Gronkiewicz-Waltz nową siedzibę. Cud purimowy - czy przekręt? - CZĘŚĆ III
Dzięki zgodnej decyzji radnych m. st. Warszawy Teatr Żydowski ma zapewniony nie byle jaki dach nad głową. I gdyby pominąć (co zainteresowane strony czynią z konsekwentną determinacją) wątpliwości co do prawnego statusu kamienicy, to można by się tylko cieszyć.
Niestety - cieniem na tak pomyślnym obrocie spraw kładzie się konflikt między dyrekcją Teatru Żydowskiego a Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym Żydów w Polsce, którego pani Tencer była przewodniczącą do 2006. Była; teraz funkcję tę pełni Artur Hofman aktor, reżyser i dziennikarz, działacz społeczności żydowskiej w Polsce.
Na potrzeby Programu Alarm! TSKŻ wydało następujące oświadczenie:
„Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce zostało zaskoczone informacją medialną dotyczącą zaadoptowania kamienicy przy ulicy Próżnej na rzecz Teatru Żydowskiego. Planowana od 2010 inwestycja przy placu Grzybowskim przewidywała nową siedzibę naszego stowarzyszenia i scenę teatralną. Przedstawiciele Teatru Żydowskiego wraz z panią Gołdą Tencer czynnie uczestniczyli w spotkaniach dotyczących planowanej inwestycji. Podkreślamy, że całość przedsięwzięcia finansowana jest ze środków własnych TSKŻ, bez udziału publicznych pieniędzy.”
Przewodniczący Artur Hofman nie kryje irytacji zaistniałą sytuacją, która przywodzi mu na myśl jeszcze inny problem.
„Trzeba przypomnieć o takim drobiazgu, o którym ja już wspominałem, pisma były wysyłane do rządu, do prezydenta miasta Wrocławia. Jest to znana sprawa. Teatr Kameralny we Wrocławiu został odbudowany po wojnie rękami żydowskimi, w czynie społecznym; sprzedawano na ten cel cegiełki. Nie było to tak, że stało gotowe, a Żydzi wzięli w 1945 po Niemcach, tylko to był zniszczony budynek niemieckiego kina. W 1968 r. odebrano nam go prawem kaduka. Od Marca 50 lat minęło, wszyscy mają usta pełne słodkich słówek, a jak przychodzi co do czego, to słyszymy – zabrało państwo, oddać ma miasto. Miasto, państwo rozgrywają ze sobą mecz lub nic nie rozgrywają i głowy wsadzili w piasek. Obecnie Teatr Kameralny stanowi część Teatru Polskiego we Wrocławiu. My nie chcemy tego dostać z powrotem, ale co innego. W tym samym podwórku jest stara poniemiecka kamienica, gdzie mieści się wrocławski klub TSKŻ. Rozmawiałem z wicepremierem jeszcze wtedy Morawieckim, z prezydentem Dutkiewiczem, wszyscy zapewniali, że tak, to oczywiste, to się wam należy, jakaś rekompensata – i nic. A miało się zmienić na lepsze... Tymczasem zwykli ludzie, którzy chcą normalnie załatwiać sprawy są nadal deptani. Ci, którzy mają dostęp do mediów wygrywają. Niby się zmieniło, ale jak pani Gołda zadzwoni do jakiejś pani Ani, Hani z WOT, to przybiegają jak po sznurku, bo wiemy kto dalej w tym WOT siedzi… małżonkowie, dzieci, pociotki; proszę pani, ja nie mam złudzeń.”
Pytam, czy ktoś z żydowskich środowisk wspiera TSKŻ. Na przykład Jonny Daniels.
„Tak… nie tyle jednak nas jako stowarzyszenie, natomiast został wynajęty przez firmę Ghelamco. Jest ich pijarowcem, my mu nie płacimy. Współpraca z Panem Danielsem polegała m.in. na porozumieniu dotyczącym powstania w naszym nowym budynku Centrum Polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Uroczyste podpisanie miało miejsce na pl. Grzybowskim w obecności Wicemarszałka Senatu p. Adama Bielana i Wiceprzewodniczącego Knesetu Hilika Bara oraz wielu innych osobistości.”
A Lejb Fogelman?
„Nic nie wiem… nie, nie… chyba zero. Ja wiem kto to jest, ale on nie jest z nami. Ja pani powiem, my właściwie jesteśmy jak samotne wilki i nie stać nas byłoby na adwokatów poważniejszych. Jesteśmy jak ten biedny chłop, któremu ktoś chce wybudować coś za kawałek jego pola – klasyka.”
Kończymy rozmowę smutną konstatacją, że biednemu zawsze wiatr w oczy, a w ogóle to i tak liczy się głównie kto kogo zna. Współczuję niemal panu Hofmanowi - na swoim polu nie znalazł żyły złota, a pani Gołda znalazła. Czy to jest sprawiedliwość?!
