To posunięcie zasugerowała im miejscowa radna Lewicy, Gertruda Pierzynowska. - Ci ludzie dopuścili się karygodnego czynu. To, że pomnik ma czerwoną gwiazdę i dla wielu nie pasuje on do wolnej Polski, bo kojarzy się im z symbolem zniewolenia przez Sowietów, wcale nie zwalnia nas z odpowiedzialności o dbanie miejsc spoczynku żołnierzy – powiedziała "Dziennikowi Bałtyckiemu". Oprócz miejscowego SLD protestowały też ambasady Rosji i Białorusi.
Podobno nie jest to zwyczajny monument – według władz miasta spoczywa pod nim 469 ciał żołnierzy Armii Czerwonej. Zdaniem obrońców pomnika graffiti jest nie tylko wandalizmem, ale także beszczeszczeniem pamięci o poległych. Co ciekawe, nie ma jednak ostatecznych dowodów na to, że pod obeliskiem spoczywają doczesne szczątki żołnierzy. Jednym z nich ma być "Paszport grobu" z 1948 roku, który powstał w trakcie prac ekshumacyjnych.
sks/Dziennik Bałtycki
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




