Najpierw Moskwa zaprzeczyła, że były tam kamery. Potem, że zepsuł się kable do magnetowidu, a w końcu ogłosili, że zapis wideo był, ale zaginął. Teraz nagle taśmy się odnalazły. Co więcej, prokurator generalny Andrzej Seremet zapewnił, że Rosjanie nam je wydadzą. – Zapis wideo z wieży zostanie nam przekazany za pośrednictwem prokuratury generalnej Federacji Rosyjskiej – powiedział Andrzej Seremet. Ale nasi śledczy obawiają się, czy po tak wielu matactwach Rosjan w sprawie nagrania z wieży, przekazany nam zapis nie okaże się montowany albo tak złej jakości, że na niewiele się przyda. Dlatego taśma trafi od razu do ekspertów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, tych samych, którym udało się dokonać nowych odczytów z czarnych skrzynek. Nasi specjaliści sprawdzą, czy nagranie jest oryginalne i spróbują oczyścić je ze wszelkich zniekształceń - czytamy w dzisiejszym "Fakcie".
Fakt publikuje również największe kłamstwa MAK dotyczące katastrofy smoleńskiej:
1. Pijany generał naciskał na pilotów, by lądowali
Taki komunikat usłyszał cały świat po konferencji prasowej MAK w Moskwie. Rosjanie ogłosili, że jedną z przyczyn katastrofy były naciski szefa sił powietrznych Andrzej Błasik na załogę samolotu, żeby lądować za wszelką cenę i że generał miał 0,6 prom. alkoholu we krwi.
2. Piloci cztery razy podchodzili do lądowania
To kłamstwo poszło w świat już w pierwszych minutach po katastrofie. A Międzypaństwowy Komitet Lotniczy twierdzi, że załoga tupolewa robiła wszystko, by wylądować w Smoleńsku. Polska komisja wykazała, że załoga usiłowała wyprowadzić maszynę, a pilot wydał komendę: „odchodzimy”.
3. Kontrolerzy nie mogli zamknąć lotniska
Według Rosjan, ich kontrolerzy z wieży Siewiernego nie mogli zgodnie z prawem zamknąć lotniska mimo fatalnej pogody. Jednak tuż po katastrofie kontrolerzy sami przyznali, że mogli zamknąć port i odesłać polski samolot gdzie indziej. Ich zeznania zostały jednak przez Rosjan unieważnione.
4. Wszystkie urządzenia lotniska były sprawne
Moskwa uparcie utrzymywała, że lotnisko było dobrze przygotowane do przyjęcia polskiej delegacji z prezydentem na pokładzie. Tymczasem ze stenogramów rozmów na wieży wiadomo, że kontrolerzy tracili samolot z ekranów radiolokatora. Także oświetlenie było zepsute, a jedna z radiolatarni – niesprawna.
5. Załoga wieży była dobrze przygotowana
Rosjanie od początku osłaniali swoich kontrolerów. Jednak polska komisja ujawniła, że drugi z kontrolerów w całej swej karierze tylko kilka razy przyjmował samoloty Tu-154 i nigdy nie pracował na Siewiernym. W wieży panował bałagan, kontrolerzy nie wiedzieli, co robić i gorączkowo wydzwaniali po instrukcje do Moskwy.
6. Służby meteo działały bez zarzutu
Autorzy rosyjskiego raportu orzekli, że meteorolodzy ze smoleńskiego lotniska przekazywali dobre dane o pogodzie. Jak jednak zeznali w prokuraturze sami meteorolodzy, prognozę przygotowywali „na oko”, a dane o pogorszeniu nie dotarły do dyżurnych, bo meteorolog... nie zaniósł ich do sąsiedniego budynku
JW/Fakt.pl

