Jako targowe gadżety zwiedzający dostali zestawy do sprawdzania owulacji i testy na płodność. Podczas dwóch dni wymieniano między sobą leki, informacje medyczne, adresy i ceny. Szacuje się, że ekspansywny rynek sztucznego zapłodnienia pochłania rocznie w Wielkiej Brytanii 840 milionów funtów.

Oprócz targów samochodowych, meblowych, czy książkowych są więc już na rynku targów sztucznego zapłodnienia. Zwłaszcza, że targi w Londynie okazały się sukcesem

W Wielkiej Brytanii w 2007 roku prawie 37 tysięcy osób skorzystało z pomocy medycznej, by począć dziecko. Jedynie 23,7 proc. zabiegów przyniosło oczekiwany skutek. Jednak nawet mimo braku gwarancji poczęcia dziecka, popyt na tego rodzaju formę zapłodnienia rośnie. Prawie 80 milionów osób na świecie, czyli jedna para na sześć, ma problem z płodnością.

Od czasu pierwszego „dziecka z próbówki” urodzonego w 1978 roku ponad 3 miliony dzieci przyszło na świat dzięki pomocy medycznej przy zapłodnieniu. Dziś prawie 200 tysięcy dzieci rocznie powołuje się do życia dzięki pomocy różnorodnych technik pozaustrojowego zapładniania. Mimo, że koszty sa wysokie - w Europie i Stanach Zjednoczonych zapłodnienie in vitro kosztuje czasami równowartość 10 tysięcy funtow. Kwitnie też „turystyka sztucznego zapłodnienia" zwana czasem "reprodukcyjną”, gdyż w niektórych krajach zabiegi in vitro podlegają mniejszym lub większym prawnym ograniczeniom.

Kliniki w niektórych stanach USA, Izraelu, Egipcie, Tajlandii i tureckiej części Cypru oficjalnie proponują rodzicom możliwość wyboru płci ich dziecka. W Grecji, Hiszpanii, Belgii i Wiproponują oferuje się takie "usługi" nieoficjalnie. Praktyka ta jest natomiast zabroniona w Niemczech, Austrii, Włoszech i Szwajcarii. Na całym świecie 65 klinik proponuję przyszłym rodzicom „opcję” wyboru płci ich dziecka. W Polsce nie ma przepisów regulujących szczegółowo kwestie sztucznego zapłodnienia.

 

MaRo/Tdg.ch

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »