Nie każdy ma tyle wyczucia dobrego smaku, by wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Gdy wiele osób oczekiwało na słowa Donalda Tuska o dymisji rządu premier zaskoczył chyba wszystkich i złożył wniosek o wotum zaufania.
Taniec na linie nad przepaścią? Wynik nie do przewidzenia? Trudno w to uwierzyć. Bardziej realny wydaje się scenariusz, w którym to najpierw dokładnie policzono jaki jest najbardziej prawdopodobny wynik głosowania, a dopiero później złożony został wniosek.
W czasie nocnego głosowania sejmowa większość uratowała rząd. Przynajmniej na jakiś czas. Wotum zaufania wyraziło 237 posłów, przeciwko zagłosowało 203 posłów. Nie zapominajmy jednak, że nawet taki "sukcesu" nie anuluje dnia, kiedy to "murzyńskie" społeczeństwo pójdzie na wybory. Na co wtedy będzie liczyć Donald Tusk? Wyrozumiałość wyborców, współczucie dla zaatakowanych przez "grupę przestępczą" biednych polityków, a może szorstką przyjaźń na linii partia- elektorat? Nieważne. Polacy to przecież dumny naród, który nie daje sobie pluć w twarz! Zbłądzić i wybrać jako swoich przedstawicieli osoby, które gardzą tymi co płacą za ich luksusowe posiłki może każdy. Zrobić to ponownie mogą tylko nieliczni. Ilu ich będzie? To już zależy od opozycji i od tego czy pozwoli, by Polacy głosowali "przeciwko komuś", czy jak to w demokracji powinno być "na kogoś".
Agata Bruchwald
