Budzy, twoja autobiograficzna książka w tym tygodniu idzie do druku. Kiedy będzie w sprzedaży?
- Mam nadzieję, że nastąpi to pod koniec października, a 26 października będzie spotkanie ze mną, czyli autorem w Muzeum Literatury. Do książki będzie dołączony film DVD „Podróż na Wschód”. Książka jest bogato ilustrowana w zdjęcia z epoki starożytnej. To jest nietypowa autobiografia, bo mniej mi zależało na faktach, a bardziej na oddaniu atmosfery czasu, smaku i zapachu tamtych lat. To książka nie tylko o zespole „Armia”.
Rozwiń trochę tę starożytność?
- Piszę w o trzech epokach: czasach starożytnych czyli lata 60-70, mojej muzycznej młodości czyli lata 80-te. I czasy nowożytne, które się całkowicie różnią od tamtych lat, to już zupełnie inny świat.
Ile stron napisałeś?
- Książka ma ponad 400 stron. Choć jakbym dodał więcej zdjęć to mogła by mieć nawet jakiś 1100.
To jest twoja pierwsza książka?
- To jest moja pierwsza książka i mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Pisanie jej sprawiało mi przyjemność.
Jest kontrowersyjna?
- Czy ja wiem? Jest ultra subiektywna. Nie wszyscy muszą się zgadzać z moimi poglądami na kulturę, sztukę czy religię. Jest opisana od czasu dzieciństwa i kończy się rok temu. Są tam rzeczy śmieszne, smutne, poważne i lekkie.
To dla ciebie ważny rok. Napisałeś książkę, wyreżyserowałeś film…
- Wydałem też solową płytę. To jest najważniejsze. To dla mnie wyjątkowy rok.
Zapowiadałeś, że obejrzymy niebawem twój film w kinie.
- Tak, w listopadzie w kinie Muranów. Ten film w kinie bardzo zyskuje, bo wtedy lepiej odbiera się muzykę, dźwięk. W listopadzie w osobnym czasie w Warszawie będzie też koncert „Armii”.
Czy na twój film można przyjść z dziećmi?
- Na luzie.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

