"Szczyt będzie dla Polski wielkim krokiem naprzód w kierunku zapewnienia nam bezpieczeństwa. Pomimo zastrzeżeń bowiem, wieje optymizmem" - pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Andrzej Talaga. 

 

Publicysta wskazuje, że NATO jest naprawdę zaalarmowane działaniami Federacji Rosyjskiej oraz Państwa Islamskiego. Na retoryce się nie kończy, Sojusz przechodzi do poważnych działań.

"Na wschodniej flance NATO zostanie rozlokowana brygada pancerna armii USA z pełnym wyposażeniem, sprzęt dla dodatkowej brygady będzie zmagazynowany w Niemczech, Holandii i Belgii. W efekcie, Stany Zjednoczone będą miały w Europie trzy brygady (powietrzno-desantową, zmotoryzowaną i pancerną) oraz gotowe do użycia wyposażenie dla czwartej. Siły te mogą być w szybkim tempie koncentrowane na zagrożonym kierunku" - wskazuje autor.

Talaga wyjaśnia dalej, że zakończą się pracę nad tzw. szpicą, czyli siłami szybkiego reagowania, a także nad ostatecznym usprawnieniem sił odpowiedzi (NATO Response Force).

"Wszystko to oznacza, że w 2017-2018 r. NATO będzie mogło błyskawicznie przerzucać znaczne siły w zagrożone rejony" - wskazuje publicysta.
O zmianie świadczy jego zdaniem także to, że państwa europejskie z NATO przestały ograniczać wydatki na zbrojenia. Niemcy wręcz je zwiększają, a poza nimi robią to jeszcze państwa bałtyckie, Rumunia, Słowacja.

Talaga pisze, że można byłoby zasadnie narzekać, że to wszystko wciąż za mało i za wolno. Mimo wszystko jednak, gdy spojrzy się kilka czy kilkanaście lat wstecz, można stwierdzić: "Wiele się zmieniło w myśleniu o bezpieczeństwie. Wszystko to pracuje dla Polski".

kad/rzeczpospolita.pl