- W innym wypadku pozostanie polityczną galaretą, a kto wie, może nawet stanie się nieformalnym protektoratem Rosji – dodaje w analizie sytuacji na Ukrainie Talaga. Publistysta „Rzeczpospolitej” podkreśla, że wydarzenia na Ukrainie jasno wskazują, że realną siłą zmieniającą Ukrainę są organizacje i partie nacjonalistyczne. - Pierwsza to partia Swoboda, druga – spontanicznie zawiązane siły samoobrony Majdanu, zwane przez ich członków... Siczą. Od głównego nurtu opozycji odróżnia je determinacja, rewolucyjne cele (obalenie rządu), dobra organizacja, bojowość. Nie bez znaczenia jest także brak uwikłania w niejasne powiązania z oligarchami, w które jest umoczony zarówno Udar, jak i Batkiwszczyna – podkreśla Talaga.
- To nowi radykałowie stoją za obaleniem pomnika Lenina oraz walkami na ulicach Kijowa. Nie bez przyczyny w środę, kiedy pojawiły się ofiary śmiertelne, na barykadach opozycji dominowały nie flagi błękitno-żółte (narodowe ukraińskie), ale czarno-czerwone, czyli historyczne barwy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wraz z radykalizowaniem się Majdanu postępowała akceptacja demonstrantów dla haseł narodowców, przyjęło się wykrzykiwane i pisane na murach zawołanie: „Chwała Ukrainie, chwała bohaterom!" pochodzące z arsenału ideologicznego OUN i Ukraińskiej Powstańczej Armii – uzupełnia publicysta.
Talaga podkreśla także, że – choć symbole i barwy odwołują się do strasznej dla Polaków przeszłości, to nie należy łatwo utożsamiać dzisiejszych haseł z faszystowską przeszłością. - Nie jest to jednak prosta kontynuacja groźnego nacjonalizmu ukraińskiego rodem z Galicji. Czarno-czerwona flaga oraz dawne OUN-owskie hasła bowiem przeszły przewartościowanie. Nie są już symbolem szowinizmu, ale tożsamości oraz dumy ukraińskiej, walki o suwerenność Ukrainy zagrożoną uleganiem przez rząd Janukowycza naciskom rosyjskim. Znakiem czasu jest to, że grupy samoobrony Majdanu używają jako języka komunikacji i komendy zarówno ukraińskiego, jak rosyjskiego, a ich członkowie rekrutują się co najmniej w takim samym stopniu z centrum kraju, jak i z zachodu – wyjaśnia Talaga.
A dalej przedstawia analizy Ośrodka Studiów Wschodnich, z których wynika, że na obecnej Ukrainie tendencje nacjonalistyczne i europejskie są w pewnym sensie na Ukrainie tożsame, a motorem protestu są młodzi ludzie urodzeni już po upadku komunizmu. - To oni go zapoczątkowali w imię haseł proeuropejskich. Szkoda, że kończą atakowaniem milicji pod barwami nacjonalistycznymi, można złośliwie podsumować. Byłaby to jednak konkluzja pochopna, ponieważ obie motywacje się nie wykluczają. Politycznie aktywna młodzież potrzebuje tożsamości, a zapewnia ją właśnie idea europejska i złagodzony nacjonalizm. Dają dumę oraz nadzieję na lepsze życie – podkreśla Talaga.
TPT/Rzeczpospolita.pl
