Graham, który jest szefem ewangelikalnej organizacji charytatywnej Samaritan's Purse oraz Billy Graham Evangelistic Association podkreślił, że tchórze znajdują się na liście ludzi, którzy trafią do „jeziora gorejącego ogniem i siarką” i popadną w „drugą śmierć” (Ap. 21,8). Oprócz tchórzy na liście tej znajdują się także niewierni, obmierzli, zabójcy, rozpustnicy, guślarze, bałwochwalcy i wszelcy kłamcy. Ale pastor Graham swoje kazanie poświęcił tchórzom wzywając wszystkim, by mocno opowiadali się po stronie prawdy w kwestiach kontrowersyjnych.
- Jaka jest definicja tchórza? Tchórz to ktoś, kto z powodu strachu nie podejmuje walki z problemami, z którymi walczyć trzeba. To właśnie jest tchórz – mówił Graham. - Bóg nienawidzi tchórzy. A tchórze, o których mówi Pan to mężczyźni i kobiety, którzy znają Prawdę, ale nie chcą jej głosić – dodał.
Ewangelikalny kaznodzieja podkreślał także, że Kościoły i związki wyznaniowe mają obowiązek wypowiadać się przeciwko aborcji i homoseksualizmowi. - Nie możemy dać zamknąć sobie ust – mówił. - Mamy obowiązek mówić o kwestiach moralnych. Aborcja, homoseksualizm to są kwestie moralne. To jest wolny kraj, możesz robić to, co chcesz, ale ja chcę, żeby wiedział, że to jest grzech przeciwko Bogu. To jest grzech – zaznaczył kaznodzieja.
- Mam przyjaciół pastorów, któzy chcą nauczać Ewangelii, ale nie chcą stać się celem ataku. Ale czy nie myślicie, że Jezus Chrystus stał się celem ataku? Czy możemy zgodzić się na obcięcie nam głów? Możemy, być może, pewnego dnia. A zatem, niech nam je obcinają – niemal krzyczał chrześcijański kaznodzieja.
Reakcje na jego przesłanie były zaś niezwykle pozytywne. Inni uczestnicy wręczenia nagrody Watchamn 2014 podczas Wall National Briefing podkreślali, że Graham nie jest tylko pasterzem swojej wspólnoty, ale w pewnym sensie jest pasterzem i pastorem wszystkich amerykańskich pastorów. - A jako taki on jest dzwonem alarmowym i kimś, kto wyznacza standardy dla innych liderów naszych czasów – mówił Tony Perkins, szef Family Research Center.
Ale, żeby nie było wątpliwości Graham nie jest – jak chcieliby to ujmować lewicowi krytycy – homofobem czy człowiekiem, który uważa się za lepszego od kogokolwiek. W wypowiedzi sprzed trzech zaledwie tygodni podkreślał, że „gej też może być zbawiony”. - Może geje, którzy nas teraz oglądają zastanawiają się, czy Bóg o mnie zapomniał? Albo czy mogą jako osoby homoseksualne pójść do nieba? - pytał. I odpowiadał: „oczywiście, że tak”. - W jaki sposób? W taki sam jak każdy z nas. Musimy pokutować za nasze grzechy. Osoba nie może pozostać w rozpuście i być zaakceptowaną przez Boga. Musicie zacząć pokutę – podkreślał. I dodawał, że nie czuje się lepszy od gejów. - Franklin Graham jest grzesznikiem. I nie jestem w niczym lepszy od osoby homoseksualnej. Jestem grzesznikiem, ale moje grzechy zostały już odpuszczone, a ja za nie pokutowałem i odwróciłem się od nich. Dla każdego kto chce odwrócić się od swojego grzechu i pokutować za niego Bóg na przebaczenie. I dlatego nie ma wątpliwości, że można być gejem i pójść do nieba – dodał.
Franklin Graham nie ogranicza się jednak tylko do mocnych wypowiedzi moralnych. On przede wszystkim ewangelizuje i ostrzega chrześcijan, że ich decyzje – także w polityce – mają konsekwencje moralne. W licznych swoich wypowiedziach podkreślał on, że kierunek w jakim prowadzi USA prezydent Barack Obama oznacza „zniszczenie” Stanów Zjednoczonych, a także przypominał ewangelikalnym pastorom, a szerzej wszystkim chrześcijanom jakie są ich obowiązki wobec świata. - Sekularyzm przejął wiele krajów Europy i świata zachodniego – podkreślał dwa lata temu w Wielkiej Brytanii. - Jako ewangelikalni i chrześcijanie jesteśmy wezwani do tego, by otwarcie i bez wstydu mówić o tym w co wierzymy – dodawał.
I choć Graham jest ewangelikalnym chrześcijaninem, to nie ulega wątpliwości, że akurat w kwestiach, które zostały omówione katolicy także mogą czerpać z jego jednoznaczności i wierności także niepopularnym w świecie Prawdom Pisma Świętego. Takiej postawy odwagi nam wszystkim potrzeba.
Tomasz P. Terlikowski
