Irina Dowgań to Ukrainka, która została pojmana przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. Barbarzyńcy wystawili ją na szyderstwa mieszkańców Doniecka: kobieta była bita, poniżana i zastraszana. Separatyści upozorowali nawet jej egzekucję.
Irina Dowgań jest już na szczęście bezpieczna i przebywa w Kijowie. W wywiadzie dla Polskiego Radia opowiada, że najemnicy Putina nie mają litości dla osób, które pojmą.

„Byłam przez nich traktowana jak rzecz. Najstraszniejsze było zastraszanie na tle seksualnym. Znęcano się nade mną, opisując, co się ze mną stanie, jeśli nie złożę żądanych przez nich zeznań. To było najgorsze. W porównaniu do tych gróźb, nawet fizyczne znęcanie się nade mną, takie jak bardzo mocne uderzenia na przykład kolbami pistoletów, strzały obok szyi, czy mocne uderzenia w głowę nie były dla mnie tak straszne” – mówi Dowgań.

Kobieta dodaje, że separatyści dokonują ogromnych nadużyć na lokalnej ludności. Łatwo trafić do aresztu: na jednego człowieka telefoniczne doniesiono, jakoby molestował dzieci. Separatyści po kilkunastu minutach już go pojmali. Dowgań słyszała, jak go bito. „Bardzo głośno krzyczał. Słyszałam jak zaczęli go rozbierać i mówiono o gwałcie. To było nawet straszniejsze niż to, czego doświadczałam osobiście. Krzyczałam razem z tym człowiekiem. Z potwornego strachu. Nie będąc tam, nawet nie jesteście świadomi do jakiego bezprawia i barbarzyństwa tam teraz dochodzi” – opowiada.

pac/dziennik.pl/iar