Marieke Vervoort to niepełnosprawna Belgijka, która odnosi sukcesy na paraolimpiadach. W Londynie zwyciężyła złoty i srebrny medal w wyścigu na wózku. Kobieta weźmie jeszcze udział w olimpiadzie w Rio, ale potem... chce umrzeć.
Vervoort cierpi na chorobę zwyrodnieniową. Ma sparaliżowane nogi. Jak twierdzi, odczuwa okropne bóle i sport jest dla niej jedyną odskocznią. Gdy skończy go uprawiać, chce po prostu przestać żyć. Życie nie ma dla niej już żadnego celu, jeżeli nie może uprawiać sportu, a cierpi.
Kobieta podpisała już dokumenty potrzebne do eutanazji. Nie wie jeszcze, kiedy się na nią zdecyduje; to zależy od tego, jak będzie wyglądało jej życie po Rio. Chodzi oczywiście o jego „jakość”. "Zobaczymy, co będzie dla mnie miało życie po Rio. Spróbuję jak najlepiej korzystać z pięknych momentów" - mówi Vervoort.
Trudno dziwić się Marieke Vervoort. Życie w takim kraju jak Belgia musi być trudne. Jeżeli wokół otacza człowieka kompletny nihilizm i pustka, to rzeczywiście życie w cierpieniu wydaje się absurdem. Lewicowym rewolucjonistom udało się niestety wytworzyć kłamliwy obraz świata bez Boga. I kolejną ofiarą kłamstw ateistów może paść właśnie p. Vervoort.
Mamy nadzieję, że tak się nie stanie. Oby Marieke Vervoort spotkała na swojej drodze ludzi, którzy pokażą jej światło Chrystusa i wyzwolą jej z zakłamanego świata, w jakim żyje wielu Belgów.
ol
