Beata Szydło wraz z Mariuszem Błaszczakiem wystąpi na konferencji prasowej, podczas której komentowali projekt ustawy dezubekizacyjnej.
Premier Beata Szydło i szef MSWiA Mariusz Błaszczak przekonują, że tak zwana ustawa dezubekizacyjna przywraca sprawiedliwość społeczną. Dziś projektem ustawy, obniżającej emerytury i renty funkcjonariuszom komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, ma zająć się rząd.
Beata Szydło na konferencji prasowej zwróciła uwagę, że ćwierć wieku po upadku komunizmu funkcjonariusze dawnych służb często mają wyższe świadczenia niż ich ofiary i ludzie, którzy poświęcali swoje życie dla wolności Polski. Jak mówiła, proponowane zmiany są nie tylko przywracaniem elementarnej sprawiedliwości społecznej, ale też "normalności", do czego zobowiązało się Prawo i Sprawiedliwość. "Dajemy możliwość powiedzenia z satysfakcją, że oto ci, którzy byli prześladowcami, zostaną w tej chwili przez polskie państwo potraktowani tak, jak to powinno być" - mówiła szefowa rządu.
W podobnym tonie wypowiadał się minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Jak wyjaśniał, według proponowanych zmian emerytury i renty wypłacane funkcjonariuszom dawnej bezpieki będą mogły mieć maksymalną wysokość taką, jak przeciętny poziom tych świadczeń z ZUS-u. Na przykład renta rodzinna dla takich osób nie będzie mogła być wyższa niż 1700 złotych. Mariusz Błaszczak dodał, że oszczędności dla budżetu państwa z tytułu ustawy dezubekizacyjnej wyniosą pół miliarda złotych rocznie, a zmiany w wysokości świadczeń będą dotyczyć 32 tysięcy osób. "Ta sprawiedliwość społeczna należy się nam wszystkim, należy się Polsce i Polakom" - powiedział minister.
emde/Polskie Radio, Fronda.pl
