Rząd Ewy Kopacz zobowiązał się w poniedziałek do przyjęcia w ciągu dwóch lat dwóch tysięcy uchodźców z Syrii i Erytrei. Według "Rzeczpospolitej", opór Polski w sprawie uchodźców złamały Niemcy, które ostrzegły, że kraje południa Europy nie utrzymają sankcji wobec Rosji, jeśli Warszawa nie zgodzi się na przyjęcie uciekinierów. - To spekulacje oparte na anonimowych źródłach - mówił we wtorek Jedynce wicepremier Tomasz Siemoniak.

Beata Szydło podkreśliła, że nie chciałaby, aby okazało się, że polski rząd został do czegoś zmuszony. - Wszystkie decyzje powinien podejmować suwerennie i z pełną odpowiedzialnością - tłumaczyła wiceprezes PiS i dodała, że temat uchodźców jest "drażliwy" także ze względu na fakt, iż Polakom łatwiej byłoby przyjąć chrześcijan, niż "daleko kulturowo osadzonych imigrantów".

- Polska powinna jednak najpierw pomyśleć przede wszystkim o Polakach, którzy chcą wrócić do kraju. Zarówno tych, którzy są potomkami Polaków mieszkających w tej chwili na Wschodzie, jak i tych, którzy wyjechali i nie mają możliwości powrotu - oceniła kandydatka PiS na premiera.

Beata Szydło skrytykowała także Ewę Kopacz, która zapowiedziała pomoc dla poszkodowanych w nawałnicach, które przeszły w ostatnich dniach nad Polską. Zdaniem gościa Jedynki, pomoc ze strony rządu nie jest wystarczająca. - Jeżeli ktoś stracił dom, to za 6 tysięcy złotych z pomocy społecznej trudno mu będzie wrócić do normalnego funkcjonowania - ocenia kandydatka PiS na premiera.

Wiceprezes PiS mówiła także, jakie są - jej zdaniem - szanse na realizację obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości oraz, dlaczego to nie jest dobry moment na "debatowanie o debacie przedwyborczej".

Polskie Radio