Imigranci, oprócz nauki języka szwedzkiego, mieliby poznać miejscowe rozumienie związków i "zdrowia seksualnego". Douczono by ich również w kwestiach równouprawnienia.
Autor raportu – rządowy doradca Anders Milton uważa, że zajęcia z seksedukacji "zapewnią imigrantom lepszą wiedzę na temat ich własnej seksualności i zdrowia reprodukcyjnego, a także wiedzę, która będzie cenna dla nich jako rodziców".
- Większość uchodźców w Szwecji pochodzi z krajów, które nie są demokracjami, często są rządzone autorytarnie i reprezentują konserwatywne poglądy – mówił minister zdrowia i spraw społecznych Göran Hägglund.
Minister jest przekonany, że takie dokształcanie jest imigrantom niezbędne. - Nie otrzymali oni informacji na temat zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego a to jest to, czego ludzie potrzebują - przekonywał Hägglund w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "The Local".
Milton uspokajał, że osoby pochodzące z krajów demokratycznych, które będą jego zdaniem stanowiły zdecydowaną mniejszość na kursie, nie będą zmuszane do uczestnictwa w zajęciach. - Osoby z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych czy Kanady wiedzą już o tych rzeczach – stwierdził, ale zaznaczył, że nie ma jeszcze pomysłu w jaki sposób w praktyce rozwiązać problem spawdzania wiedzy uczniów w tej dziedzinie.
AJ/ND/Thelocal.se
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

