Jonas Himmelstrand wyjaśnia, że władze miasta Uppsala od dawna groziły mu. - Gróźb od władz miejskich Uppsali było wiele, brutalnych, każda próba dialogu została przez władze odrzucone – mówi mężczyzna, który podkreśla, że obawiał się deportacji.

 

Mężczyzna ma powody, by obawiać się szwedzkich władz. W 2009 roku władze przejęły opiekęnad jednym z dzieci, które uczyło się u niego w domu, bowiem uznały, że nie powinno być ono nauczane w domu. Matka chłopca przeżyła po jego zleconym przez państwo porwaniu i przekazaniu go do rodziny zastępczej załamanie nerwowe. A chłopiec nadal przebywa u rodziny zastępczej, która przekonuje go, że nigdy nie wróci do własnych rodziców.

 

Władze nieustannie nakładają także na mężczyznę kolejne kary, w ogromnej wysokości (sięgają one ponad 26 tysięcy dolarów). - To przekracza normalne kary orzekane przez sądy. I nie ulega dla mnie wątpliwości, że władza karze mnie w ten sposób, prowadząc do ruiny mojej rodziny, za krytykę szwedzkiej polityki rodzinnej – podkreśla Himmelstrand.

 

Mężczyzna wraz z rodziną przenieśli się na fińskie wyspy alandzkie, gdzie dołączyli do innych szwedzkich rodzin, które wcześniej opuściły swój kraj. Finlandia uznaje prawo rodziców do homeschoolingu. - To dla nas niebywała ulga. Dopiero tutaj uświadomiliśmy sobie pod jaką presją żyliśmy przez całe lata – podkreśla mężczyzna.

 

TPT/LSN