Z badań przeprowadzonych na zlecenie szwajcarskiego rządu w ramach programu „Związki wyznaniowe, państwo, społeczeństwo” wynika, że dla helweckich dziennikarzy tematyka religijna jest zjawiskiem marginalnym. Odsetek wierzących jest wśród nich mniejszy, niż w reszcie społeczeństwa.
Pracownicy mediów wolą „trzymać się z daleka” od religii, jak powiedział kierujący zespołem badawczym medioznawca prof. Urs Dahinden, gdyż nie posiadają odpowiedniej wiedzy, by opisywać ważne wydarzenia z nią związane. Jedynie niewiele osób ze świata radia, telewizji i prasy posiada wystarczającą wiedzę, by nie zadawać ludziom Kościoła i innych związków wyznaniowych nieodpowiednich pytań.
Zdaniem szefa działu Opinie „Gościa Niedzielnego”, Bogumiła Łozińskiego, w Polsce jest „dokładnie tak samo”. - Jest pewna grupa osób, które czują tę tematykę i zajmują się nią. W mediach pracują także ludzie, którzy dokrawają tematy religijne do ideologicznej linii ich gazet. Klasycznym przykładem jest „Gazeta Wyborcza” - mówi portalowi Fronda.pl.
Taka sytuacja powoduje katastrofalne skutki. - Często obwinia się Kościół za rzeczy, którym nie jest winien. Przykładowo przypisuje się Papieżowi winę za skandale gdzieś na drugim końcu świata, albo gdy obwinia się Kościół za rozpętanie sporu o krzyż przed Pałacem Prezydenckim. To niebywała ignorancja.
Publicysta podkreśla, że nieznajomość tematyki religijnej u dziennikarzy nie zawsze wynika ze złej woli. - Mam wrażenie, że młodzi ludzie są dziś słabo wykształceni, nie tylko religijnie. Gdy tłumaczy im się kościelne zawiłości, potrafią zdobywać także nową wiedzę – mówi Łoziński. Zdaniem dziennikarza pracę należy zacząć już od podwyższenia poziomu prowadzonej katechezy, który dziś jest „bardzo niski”. Ponadto ludzie o katolickich korzeniach, idący do mediów świeckich, nie mogą odcinać się od swej wiary i w ten sposób dawać przykład także innym.
sks/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

