„W moim przekonaniu Sejm stał się narzędziem uzurpatora Jarosław Kaczyńskiego, a nie miejscem pracy parlamentarzystów” – twierdzi Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD-u.
Szumełda rozmawiał dziś w serwisem trójmiasto.wyborcza.pl. Przekonywał, że demokracja w Polsce… skończyła się w nocy z piątku na sobotę. Zapowiedział także, że to nie koniec działań KODu:
„Będziemy pikietować pod biurami posłów PiS. W Warszawie do wtorku będziemy cały czas obecni pod Sejmem. Jutro o godz. 17 w ramach koalicji „Stop chaosowi w szkole” organizujemy manifestację pod Pałacem Prezydenckim, ale też w całej Polsce, m.in. w Gdańsku pod fontanną Neptuna. Cały czas ostro protestujemy i stawiamy postulaty. Wydarzenia z piątku narzucają pewną narrację”
Najwidoczniej jednak Szumełda w poważaniu ma zasady demokracji, gdyż nie ma zamiaru debatować, a jedynie stawiać warunki:
„My jako KOD musimy formułować coraz mocniej postulaty i głośno o nich mówić, musimy stawiać warunki rządowi albo raczej Jarosławowi Kaczyńskiemu i zastanowić się, jaka powinna być nasza odpowiedź, jeśli te warunki nie zostaną spełnione”
Najlepsze zostawił jednak na koniec. Twierdzi, że zaczynamy mieć… nielegalne państwo. Cokolwiek miałoby to znaczyć:
„Mam wrażenie, że zaczynamy mieć nielegalne państwo. Nasuwa mi się pytanie - czy jesteśmy jeszcze Polską, czy już zaczęliśmy być Białorusią? Doszliśmy do takiego momentu, w którym Jarosław Kaczyński mówi co jest zgodne z prawem i konstytucją, a co nie jest. To już jest autorytaryzm”
dam/trojmiasto.wyborcza.pl,Fronda.pl
