„Krakowskie Przedmieście to miał być salon Warszawy, a znów będą się toczyły krzyże na kółkach, będą przemówienia wygłaszane ze skrzynek po jabłkach” – powiedziała w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” Ligia Krajewska (PO), wiceszefowa rady miejskiej. I dodała: „Powinniśmy zastanowić się, czy na podstawie prawa lokalnego nie ustanowić Krakowskiego Przedmieścia strefą wolną od demonstracji”.

Ów osobliwy pomysł, najwyraźniej rodzący się w umysłach włodarzy stolicy, komentuje dla portalu Fronda.pl Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”:

Pomysł uczynienia Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie strefą wolną od demonstracji wydaje się absurdalny. Władze miasta nie są właścicielami Krakowskiego Przedmieścia, tylko jego administratorami. Stoi tam Pałac Prezydencki, który jest miejscem urzędowania głowy państwa, ale też jest dla Polaków miejscem symbolicznym. Nie twierdzę, że ludzie chcący tam upamiętniać Lecha Kaczyńskiego mają wyłączne prawo do tego miejsca, ale z drugiej strony nie jest też tak, że Kancelaria Prezydenta czy władze Warszawy mają wyłączne prawo do tego miejsca. To jest teren wspólny i powinno dojść do kompromisu w tej sprawie, a nie do eksterminacji jednego ze stanowisk.

Mam wrażenie, że mamy tu do czynienia z jakimś strasznym zamieszaniem, bo kompletnie nie wiadomo, jakie jest stanowisko władz miasta w sprawie Krakowskiego Przedmieścia i upamiętnienia ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz najpierw mówiła o tym, że zarządzi referendum w tej sprawie, teraz okazuje się, że nie będzie żadnego referendum, tylko będzie sondaż. Sondaż nie jest narzędziem decydowania, a tylko - jak sama nazwa wskazuje – sondowania opinii publicznej. W sprawie zamieszania z kwiatami i zdjęciami z Krakowskiego Przedmieścia Hanna Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że Straż Miejska przekazuje wszystko BOR-owi. BOR jednak wczoraj zaprzeczył, jakoby miał otrzymywać te wszystkie pamiątki. Można odnieść wrażenie, że władzom Warszawy jest bardzo nie na rękę wszystko to, co się dzieje wokół czczenia pamięci Lecha Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu. Pytanie, czy jest to za zgodą władz krajowych Platformy Obywatelskiej?

Dzisiejsza wypowiedź premiera Donalda Tuska, że uwłaczałoby pamięci Lecha Kaczyńskiego nazwanie Gazoportu jego imieniem, pokazuje raczej, że jest to spójne stanowisko władz PO. Pogląd o tym, że nadanie Gazoportowi imienia Lecha Kaczyńskiego byłoby uwłaczające, jest jedną z bardziej absurdalnych wypowiedzi, jakie ostatnio słyszałem.

not. roja

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »