- Mogą go zobaczyć tylko w towarzystwie strażnika - relacjonuje Alex Schadenberg z Euthanasia Prevention Coalition, która udzieliła wsparcia rodzicom chłopczyka.
- Walczą z moją rodziną. Pozbawiono mnie prywatności spotkań z moim synem, nie mogę się z nim modlić - ubolewa ojciec chłopca, Moe Maraachli. - Strażnik obserwuje mnie, stoi obok. Kiedy idę do szpitala, czuję, że nie jestem w Kanadzie. Jakbym był w więzieniu, albo jakby moje dziecko zostało porwane - dodaje.
Rodzice chcieli się zobaczyć z dzieckiem w poniedziałek, ale zabroniono im tego i kazano opuścić szpital. - To staje się szaleństwem. Bez sensu - komentuje Schadenberg.
Rodzice oczekują teraz na decyzję szpitala w Michigan, do którego zwrócili się o przyjęcie ich dziecka, po tym, jak miało zostać uśmiercone w szpitalu w Ontario, w którym dotychczas przebywa.
Już blisko 7 tys osób zgromadziło się za pomocą profilu ("Save baby Joseph") na portalu Facebook, by wspólnie modlić się w intencji przyjęcia chłopca do innego szpitala.
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

