Książkę "Macierzyństwo niemożliwe. Wyznania uzależnionej od aborcji" odrzuciło 51 wydawnictw. Kobieta jednak znalazła wydawcę. „Oczywiście nie wyglądało to tak, że chciałam to robić raz po razie. Ale ćpun ma dokładnie tak samo. Też za każdym razem chce przestać” – powiedziała dwa lata temu w "Los Angeles Times" Vilar. Jak twierdzi, po prostu nie mogła się powstrzymać. A spiralę kolejnych ciąż i aborcji miał sprowokować jej były mąż, profesor filologii klasycznej Pedro Cuperman, który twierdził, że potomstwo zabija namiętność między kobietą a mężczyzną. Po jakimś czasie Irene sprzeciwiła się i odstawiła pigułki antykoncepcyjne i zachodziła regularnie w ciążę. Za każdym razem zabijała kolejne swoje dzieci. Dziś, z drugim mężem, ma dwójkę dzieci, i mimo doświadczeń pozostaje zdecydowaną zwolenniczką aborcji. Jej obrzydliwa książka ma zaś „oswoić” ludzi z zabijaniem dzieci nienarodzonych.
Jej książka zawiera o wiele drastyczniejsze opisy. „W książce "Niemożliwe macierzyństwo" Vilar, nie tylko pokazuje przebieg zabiegów, które przeszła, ale przede wszystkim opowiada o tym, dlaczego podejmowała takie decyzje. Publikacja jej książki spowodowała, że wiele kobiet przestało milczeć. Temat aborcji - nawet w krajach gdzie nie jest ona zakazana - jest wciąż tematem tabu- pisze w niepokojąco pozytywnym tonie Onet.pl. „Wydanie książki opowiadającej o jej życiu było aktem odwagi. Przeczytają ją jej córki i z pewnością nie będzie to dla nich łatwa lektura. Vilar uważa, że dzięki podjęciu tego tematu innym kobietom będzie dużo lżej rozmawiać o aborcjach, których dokonały”- czytamy na portalu, który informuje Irene powołuje się na badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, z których wynika, że co trzecia kobieta, która miała aborcję dokonywała tego zabiegu po raz kolejny. Co ciekawe zabieg przerwania ciaży, jest zdaniem Vilar, najczęściej wykonywanym zabiegiem medycznym w Wielkiej Brytanii. Irene Vilar sięga też po badania ze Stanów Zjednoczonych, z których wynika, że 20 proc. kobiet miało dwie aborcje a 10 proc. przeszło trzy lub więcej zabiegów.
W książce autorka przekonuje, że z perspektywy czasu bohaterka nie czuje się ani winna ani dumna z tego, co zrobiła. Jak sama mówi, napisała tą książkę by pomóc kobietom. Według Onet.pl najważniejsze jest dla niej to by, te, które miały aborcję nie czuły się opuszczone, by nie pozostawały same ze swoim wyborem. Autorka krytycznie odnosi się też do mitu macierzyństwa obecnego w Amerykańskich mediach – nie każda kobieta jest stworzona do bycia matką, nie każda chce rodzić dzieci.
Książka Vilar jest przykładem na skrajną degeneracje moralną niektórych propagandystów aborcyjnych. Tym razem mamy do czynienia z dramatem podwójnym, bowiem ksiażka została napisana przez kobietę, która zdecydowała się zamordować dzieci w ich prenatalnej fazie rozwoju. Książka ta szkodzi nie tylko potencjalnym dziecięcym ofiarom, ale samym kobietom bowiem szerzy ona propagandę, że nie istnieje coś takiego jak syndrom poaborcyjny, który niszczy psychicznie kobiety zmuszone w ten czy inny sposób do dokonania aborcji. Książka Vilar wydaje się być elementem propagandy międzynarodowego przemysły aborcyjnego, który ma za zadanie szerzyć aborcję w jak największej liczbie krajów. Jednak książka Vilat na dłuższą metę nie spowoduje, że jej czytelnicy zaakceptują aborcję. Tak samo jak wyznania Charlesa Mansona nie spowodują, że społeczeństwo zacznie „rozumieć” psychopatycznych morderców. Nauka poszła zbyt daleko by można wmówić ludziom, że aborcja nie jest morderstwem człowieka. Vilar próbuje zaś zagłuszyć własne sumienie, które jednak odezwie się w pewnym momencie jej życia. Tego uczucia nie zagłuszą żadne pieniądze.
Łukasz Adamski

