Said Musa został aresztowany w maju 2010 roku, gdy lokalna afgańska telewizja wyemitowała film nagrany ukrytą kamerą. Przedstawiał on potajemne chrzciny muzułmańskich Afgańczyków. Konwersję prawo szariatu uznaje za przestępstwo. Konstytucja za przyjęcie innej wiary przewiduje karę śmierci lub dożywotnie więzienie. Musa ma zostać powieszony za przyjęcie chrztu. Egzekucja ma się odbyć w przeciągu najbliższych dni.
Said Musa odmówił wyrzeczenia się swojej wiary. - Moje ciało należy do nich. Niech z nim robią co chcą. Tylko Bóg może zdecydować o tym, czy pójdę do piekła – powiedział gazecie Musa. Poinformował, że w areszcie był torturowany oraz wykorzystywany seksualnie przez strażników i współwięźniów.
Musa, który stracił nogę po wybuchu miny, pracował w lokalnym Czerwonym Krzyżu, gdzie pomagał ofiarom wybuchów bomb. Jego aresztowanie wywołało falę oburzenia na świecie. Obrońcy praw człowieka żądali jego uwolnienia. Na razie bezskutecznie.
Za Afgańczykiem wstawił się również sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. - Kara śmierci oraz wszelkie inne sankcje względem tych, którzy nawracają się na inną religię, są całkowicie sprzeczne z tym, czego broni NATO, a mianowicie z prawami człowieka, praworządnością, wolnością i demokracją – oświadczył. Zaznaczył, że „będzie domagał się od afgańskiego rządu, aby szanowano prawa człowieka”.
żar/Wiara.pl/Christianpost.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

