Minister spraw zagranicznych odniósł się w "Sygnałach dnia" do negocjacji między Unią Europejską a Turcją w sprawie rozwiązania kryzysu migracyjnego. Podstawą unijno-tureckiego porozumienia jest zgoda Ankary na przyjmowanie z powrotem imigrantów, którzy przybyli nielegalnie z tego kraju do Grecji, w zamian za co kraje członkowskie mają przesiedlić tysiące Syryjczyków z Turcji do Wspólnoty.
Unia zgodziła się już na zwiększenie finansowego wsparcia dla Turcji, z trzech do sześciu miliardów euro, a także na zniesienie w czerwcu wiz dla jej obywateli - pod warunkiem, że Ankara spełni wszystkie wymogi. Turcja chce też przyspieszenia rozmów akcesyjnych z UE i otwarcia pięciu rozdziałów negocjacyjnych.
Witold Waszczykowski ocenił, że mamy do czynienia z ciężkimi negocjacjami, gdyż "Turcy grają bardzo wysoko, domagają się wielu ustępstw od UE". Dodał, że unijni politycy zastanawiają się nad tym, "czy warto poświęcać europejskie wartości, by porozumieć się z Turcją". - Myślę, że porozumienie z nią zostanie zawarte, problem jest, czy będzie ono realizowane – podkreślił gość radiowej Jedynki.
Jego zdaniem uchodźcy, którzy trafią do Polski i tak nie będą chcieli zostać w naszym kraju z powodu dużego bezrobocia, jak i o wiele niższych niż na Zachodzie zasiłków i pomocy socjalnej. Dlatego też przewiduje, że szybko będą opuszczać nasz kraj w poszukiwaniu lepszych warunków np. w Niemczech czy Szwecji. Zapewniał, że w przypadku porozumienia UE z Turcją, na Polskę nie spadną nowe zobowiązania dotyczące przyjmowania uchodźców.
- Przymusowa relokacja uchodźców jest wysiłkiem, który nie ma sensu – ocenił Witold Waszczykowski.
Gość "Sygnałów dnia" mówił też o sporze o Trybunał Konstytucyjny w kontekście wniosku Konwencji Weneckiej oraz zbliżającej się wizycie na Białorusi.
bjad/Polskie Radio
