- Zgromadzenie przeciwników rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdzie każdego dnia dochodzi do zbrodni ludobójstwa było legalne. Emocje ukraińskich kobiet, biorących udział w manifestacji, których mężowie dzielnie walczą w obronie ojczyzny są zrozumiałe – napisał na Twitterze szef MSWiA Mariusz Kamiński.
Przed Cmentarzem Żołnierzy Radzieckich w Warszawie w poniedziałek 9. maja doszło do incydentu, podczas którego ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa oblano czerwoną substancją imitującą krew.
Rosyjski dyplomata wybrał się tam, aby z okazji Dnia Zwycięstwa złożyć kwiaty przed cmentarzem, gdzie został oblany czerwoną farbą, a do zorganizowania takiej akcji przyznała się ukraińska dziennikarka.
Tuż po incydencie, Andriejew wraz z towarzyszącymi mu członkami delegacji wrócił do służbowego auta.
Do sytuacji odniósł się Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Kamiński.
- Polskie władze nie rekomendowały ambasadorowi Rosji składania kwiatów 9 maja w Warszawie. Policja umożliwiła ambasadorowi bezpieczny odjazd z miejsca zdarzenia – napisał szef resortu spraw wewnętrznych i administracji na Twitterze.
Zgromadzenie przeciwników rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdzie każdego dnia dochodzi do zbrodni ludobójstwa było legalne. Emocje ukraińskich kobiet, biorących udział w manifestacji, których mężowie dzielnie walczą w obronie ojczyzny są zrozumiałe. 1/2
— Mariusz Kamiński (@Kaminski_M_) May 9, 2022
Polskie władze nie rekomendowały ambasadorowi Rosji składania kwiatów 9 maja w Warszawie. Policja umożliwiła ambasadorowi bezpieczny odjazd z miejsca zdarzenia. 2/2
— Mariusz Kamiński (@Kaminski_M_) May 9, 2022
mp/twitter/fronda.pl
