Ludwiga Minellego rozjuszyła zapowiedź szwajcarskich władz, które zamierzają w przyszłym roku zaostrzyć kontrolę nad procederem uśmiercania ludzi na życzenie. Działania te mają doprowadzić do ograniczenia napływu obcokrajowców chcących skorzystać z usług Dignitasu i umrzeć w Szwajcarii.

W wywiadzie dla dziennika "The Guardian" szef Dignitasu porównał wysiłek polityków do sposobu, w jaki władze traktowały żydów podczas wojny. - Szwajcarski rząd zamknął wtedy granicę dla Żydów. W konsekwencji wszyscy, którzy szukali u nas pomocy, zginęli w obozach koncentracyjnych. Teraz jest podobnie: ludzie przyjeżdżają do nas, by umrzeć, a my zamierzamy ich odesłać i zmusić do dalszego życia. Jaka jest różnica? Czy to nie jest nawet bardziej okrutne?" – pytał Minelli w wywiadzie.

Słowa Minellego wywołały oburzenie. – To skandal. To porównanie jest groteskowe – ocenił sekretarz generalny Związku Gmin Żydowskich w Szwajcarii Jonathan Keuthner. Organizacja zażądała od szefa niemieckiego MSZ Guido Westerwellego, aby zmusił Szwajcarię do delegalizacji Dignitas. Spośród 6 tys. osób, które oczekują na "zabieg" w klinice Dignitas, połowa to obywatele Niemiec.

JaLu/Rp.pl

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »