Szczuka ostro zaatakowała nie tylko posłów Platformy, ale także ich żony. - Ja nie rozumiem, jak oni mają czelność mówić takie rzeczy? Kim są żony tych posłów Platformy? Dla mnie to było szokujące, że oni wiedzą, że mogą obrażać kobiety i nie liczyć się z ich godnością i zdrowiem. To było straszne i obraźliwe dla kobiet. I robią to, mimo że wiadomo, że oni tej ustawy nie zmienią, że ten kompromis okaże się zbawienny i mamy się cieszyć z tego, co jest - stwierdziła działaczka feministyczna na antenie Polskiego Radia w programie "Sterniczki".
Jej zdaniem największym beneficjentem całego zamieszania jest Bronisław Komorowski, który objawił się jako obrońca zdrowego rozsądku. - Komorowski wygrał kampanię również dlatego, że opowiedział się za metodą in vitro, mówiąc że kocha dzieci i jako katolik jest trochę nieprawomyślny. I nic z tego nie wynikło. A teraz okazuje się, że jak ci talibowie podpełzną z tym swoim projektem, to wtedy dziadzio Komorowski nas obroni i my go będziemy kochały i już nigdy nie zagłosujemy na nikogo innego- mówiła Szczuka.
Ma ona także pretensje do konserwatywnych posłów PO za język, którego używali. - To jest język stricte kościelny, który nie ma nic wspólnego z realiami prawa, prawami człowieka, konstytucją i standardami medycznymi. Jeżeli PO, która miała być partią pragmatyczną, partią władzy, zacznie używać kościelnego języka w stosunku do kobiet, to frustracja tych kobiet, która już jest faktem spowoduje, że kobiety przestaną głosować na Platformę Obywatelską. A jak już będą trupy kobiet, to może będziemy mogli porozmawiać - zakończyła Szczuka.
eMBe/Dziennik.pl/Polskie Radio

