Szcześniak wydaje właśnie kolejną płytę zatytułowaną „SIGNS”, nad którą współpracował ze zdobywczynią nagrody Grammy, Wendy Waldman. - Na początku stres był, nie wiedziałem jaką osobą jest Wendy. Okazało się, że jest komunikatywna, kreatywna, zdolna, mądra i patrzy w tę samą stronę i muzycznie i życiowo – wspomina w rozmowie z "Faktem". 

 

Piosenkarz bardzo często jest kojarzony z muzyką chrześcijańską, ale sam wolałby uniknąć przypisywania jedynie do tej kategorii. - Śpiewam o  człowieku, o jego ciele i duszy. I to jest cała moja filozofia. Lubię Pana Boga, ufam mu, to pozwala mi wiele zrozumieć. Ale nie jestem piosenkarzem świeckim ani religijnym. Wolę być śpiewakiem „kompletnym" i śpiewać o ciele i duszy i o tym, że nadzieja jest – tłumaczy Szcześniak.


Czym się inspiruje w swojej pracy? - Najprościej mówiąc, po prostu życiem. Wszystko i każdego traktuję jak Znak. Zwracam uwagę na każde dźwięki i rytmy w otoczeniu – odpowiada artysta.


Szcześniak ma już na swoim koncie współpracę z takimi artystami jak Anna Maria Jopek, Kayah, Edyta Górniak, Grażyna Łobaszewska, ale mało kto wie, że odmówił śpiewania w zespole Modern Talking. - Dieter Bohlen produkował wtedy różne gwiazdki muzyczne, np. znaną wtedy Sandrę. Miał pomysł by zrobić ze mnie taką gwiazdkę, ale ja nie interesowałem się taką muzyką, chciałem robić dobre rzeczy. Szczerze? Nie zależało mi na taniej popularności, kasie i świeceniu, nie byłem biznesmenem. Kocham muzykę i myślę, że talent został mi dany nieprzypadkowo, a po to bym go dobrze wykorzystał. Nie zadzieram też nosa z tego powodu, wypada podziękować... - wspomina muzyk.


eMBe/Fakt.pl