- Komisja Europejska, Rada i Parlament Europy – traktat z Lizbony umożliwi Kościołowi kontakt z tymi organami unijnej administracji mówi ks. Mrówczyński i zwraca przy tym uwagę na artykuł 17. dokumentu. - Unia szanuje status przyznany na mocy prawa krajowego kościołom i stowarzyszeniom lub wspólnotom religijnym – czytamy w nim. - Ten artykuł jest bardziej rozbudowany, ale tak naprawdę nic z niego nie wynika - mówi portalowi Fronda.pl politolog dr Krzysztof Szczerski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ks. Mrówczyński, zastępca sekretarza Komisji Episkopatu Polski, abpa Stanisława Budzika podkreśla, że Kościół już taki dialog realizuje poprzez Radę Konferencji Episkopatów Europejskich (COMECE). - A artykuł 17. z traktatu jeszcze może to wzmocnić – wskazuje ks. Mrówczyński w rozmowie z KAI. Dialog z unijną administracją prowadzą inne związki wyznaniowe – podkreśla duchowny. - Ważne są wspólne działania, które promują wartości chrześcijańskie w krajach unijnych. W miarę możliwości robi to np. Konferencja Kościołów Europejskich – dodaje.

W praktyce traktat zrównuje jednak wszystkie związki wyznaniowe. - Jeżeli przykładowo, w którymś kraju członkowskim scjentolodzy zostaną wpisani na listę związków wyznaniowych, to dla UE ta sekta będzie pełnoprawnym partnerem do dialogu - tłumaczy Szczerski. - Artykuł 17. oznacza mniej więcej tyle, że UE respektuje obecność na Starym Kontynencie ludzi religijnych.

A co z dialogiem w takich sprawach jak niedawne orzeczenie Trybunału w Strasburgu odnośnie obecności krzyży w przestrzeni publicznej? - Głos Kościoła jest tu istotny. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że głos ten stanowi również element wsparcia dla tych eurodeputowanych, którzy przeciwstawili się orzeczeniu Trybunału – zauważa ks. Mrówczyński. - Choć Kościół nie może bezpośrednio wpływać na konkretne decyzje, to ważna jest sama jego obecność i świat wartości jaki reprezentuje podczas dialogu z instytucjami unijnymi – tłumaczy.

mm