J. Wroblewski: Tomasz Arabski jednak górą?

K. Szczerski: Jego kandydaturę na ambasadora Hiszpanii najlepiej podsumowuje wynik głosowania. Poparli go tylko i wyłącznie posłowie koalicji rządzącej. To znaczy, że jest on stricte politycznym kandydatem obozu władzy. Nikogo innego do siebie jednak nie przekonał. Widać, że jest źle postrzegany, bo bardzo odstaje od standardów dyplomatycznych. Wśród zawodowych dyplomatów wzbudza wręcz zażenowanie. Liczymy, że na wniosek prokuratury odpowie on przed sądem za lot do Smoleńska.

 Ambasador z zarzutami, to będzie dosyć specyficzna sytuacja...

Nawet gorsząca, że wzywa się urzędującego ambasadora w Hiszpanii jako oskarżonego, to będzie kompromitacją naszej dyplomacji i dużym nietaktem wobec kraju, do którego on jedzie. To nie zdarzyło się w historii dyplomacji wolnej Polski. Nie wiem czy ten upór, buta i pycha władzy jest przy tej kandydaturze, aż tak wskazana.

To wygląda na jawną arogancję władzy...

...i pokazuje degrengoladę w jej szeregach. Żaden argument widać już tam nie dociera i każdy może zajmować ważne stanowiska. To jednak zaszkodzi naszej dyplomacji i naszemu krajowi.

Był pan na wtedy na sali podczas tego glosowania, obserwował przebieg tego spotkania...

Widziałem tam smutek w oczach zawodowych urzędników, że byli świadkami czegoś takiego. Oni zdają sobie sprawę z tego co widzą. Myślę, że to jednak w dużej mierze merytoryczne spotkanie, a nie awanturnicze - jak przedstawiają je tylko media - pozostawiło w Arabskim ślad wstydu. Uważam, że zobaczył, że to tak gładko nie przeszło bez echa. To przykuło uwagę opinii publicznej. On jednak niczego nie wyjaśnił, ani się z niczego nie wytłumaczył. Podobnie jak Radosław Sikorski.

Tratwa obozu władzy zaczyna nabierać wody, widać na niech chaos?

Tak, ale wraz z butwieniem tej tratwy rośnie też i agresja. Im bardziej sytuacja jest trudna, tym jest ona większa, bo słabnący reżim zawsze reaguje agresją, a potem paniką i ucieczką każdego w swoją stronę. Chaos widać było dziś o poranku, gdy szukano ministra Sikorskiego po Warszawie. Nikt nie wiedział co się z nim dzieje, nie było go na sejmowej sali. Trwało nerwowe poszukiwanie. On dopiero o 9.30 na Twitterze napisał, że jest w samolocie do Frankfurtu. To było komiczne, ale dzięki Twitterowi premier dowiedział się gdzie on jest.

Co się dzieje wewnątrz PO?

Narastają tam wzajemne konflikty. Trwa załatwianie wewnętrznych porachunków. Oni wiedzą, że następnego takiego rozdania politycznego już nie będzie. Chcą jeszcze coś dla siebie ugrać. Będzie trwało wzajemne wycinanie się. Tam już nie ma wzajemnej lojalności. Nie ma ducha zespołowego, ale cyniczna gra tylko na siebie. Puszczają więzy lojalności i zaczyna się ostra walka wewnątrz.

Schetyna, Tusk czy Gowin...

Grupa Schetyny czai się i przygotowuje do natarcia. Czeka kiedy Tusk zada cios Gowinowi, który w sumie czai się na obydwu. Wszyscy trzymają już noże w kieszeniach.

Przerażający obraz.

Tak to widzę.

Rozmawiał Jarosław Wróblewski