Aura skandalistki zaczęła otaczać Joannę Szczepkowską od momentu opublikowaniu na portalu e-teatr felietonu pt. „Homo dzieciństwo”. „Jeśli mamy szczerze rozmawiać o prawach gejów do normalnego życia, to zachowujmy się jak w normalnym kraju i dajmy prawo do oceniania gejów też. Dyktat środowisk homoseksualnych musi się spotykać z odporem tak jak pary gejowskie muszą się doczekać praw małżeńskich” - napisała znana aktorka, polemizując z Grzegorzem Małeckim.
Szczepkowska właściwie cały tekst poświęciła opisaniu swojego dzieciństwa – dorastała w środowisku aktorów, w którym także były osoby homoseksualne. Jednak to końcówka jej felietonu wywołała prawdziwą histerię. „Nie tylko w Watykanie jest homoseksualny lobbing. I nie tylko kler należy za to ścigać. Gazeta, do której pisuję felietony bardzo chętnie i pilnie zamieszcza fakty świadczące o lobbingach homoseksualnych wśród kleru. Spróbuj jednak napisać tekst o takim lobbingu w teatrze. Ja spróbowałam. Tekst został zatrzymany i określony, jako donos. Ja zostałam nazwana szmatą. Otóż, jeśli mamy szczerze rozmawiać o prawach gejów do normalnego życia, to zachowujmy się jak w normalnym kraju i dajmy prawo do oceniania gejów też” - napisała Szczepkowska. Wyznała również, że na zebraniu w Teatrze Dramatycznym wybitny homoseksualny reżyser powiedział do niej: "Będziesz coraz bardziej martwa i coraz bardziej niepotrzebna".
Jego słowa okazały się prorocze, co potwierdza Szczepkowska w wywiadzie o znamienitym tytule „Martwa i niepotrzebna”. Artystka mówi, że jej felieton nie został zrozumiany, gdyż ona wcale nie pisała o „lobby rządzącym teatrem”. „Większość mojego tekstu dotyczyła opisu moich dziecięcych związków z artystami homoseksualnymi. Potem napisałam: lobby gejowskie istnieje nie tylko w Watykanie. No bo nie tylko. Jakoś nie słyszałam, żeby TVN bił na alarm, że ci, którzy mówią o tym lobby w Kościele, to stado homofobów” - wyznaje w rozmowie z „Plus Minus”. Zapewnia, że do głowy jej nie przyszło, że nawołuje do walki ze wszystkimi gejami.
Szczepkowską zalała jednak potężna fala krytyki. „Środowiska homoseksualne są w Polsce dyskryminowane. Jeżeli pani Szczepkowska nawołuje do krytykowanie tych, którzy są dyskryminowani, to jest to nie na miejscu” - grzmiała na przykład prof. Magdalena Środa. Co więcej, słowa aktorki skojarzyły się profesor etyki z... sytuacją Żydów i antysemityzmem. „Jeśli jej wypowiedzi powodują takie skojarzenie, to coś jest nie w porządku” - oceniała Środa.
Gorzkich słów pod adresem Szczepkowskiej nie szczędził inny aktor, Jacek Poniedziałek. „Pani Szczepkowska, opamiętaj się, kobieto. To, że nie udała się Pani praca z Lupą, to nie dlatego, że on gej, tylko się nie porozumieliście. A jakby nie był homo, to co by Pani mówiła: że siwy i za to się mści na Pani? Pokazanie światu i Lupie dupy i hailowanie mu na premierze były wyrazem Pani bezsilności, bezradnym, tragicznym gestem ratowania godności wielkiej aktorki, która położyła rolę. Nie róbmy więc teraz z tego manifestacji w obronie uczciwego świata wolnego od pedalskich drapieżców! Którzy zagrażają biednym młodym aktorom, rozpaczającym, że aby zaistnieć muszą zdjąć gacie. Żałosne to, małe i głupie!!!” - pisał na portalu Natemat.pl.
Agresywnie wobec artystki zachowała się także stacja TVN, której Szczepkowska wytoczyła pozew sądowy o „naruszenie godności osobistej i naruszenie dóbr osobistych". „Nie boję się wielkich słów: czuję się zgorszona stopniem manipulacji i znieważona. Myślę, że stało się coś, na co trzeba reagować i pozwolić sądom, żeby się do tego odniosły. To nie są „chamskie inwektywy", tylko po prostu kłamstwa” - tłumaczy aktorka w wywiadzie, który w całości będzie można przeczytać w weekendowym wydaniu „Rz”.
„Pojawiła się jakaś rozjuszona siła i to jest naprawdę groźne. Co mnie obchodzi, że „na całym świecie tak jest"? Ja chcę, żeby w Polsce było lepiej niż na „całym świecie", i mam prawo tak chcieć” - konstatuje artystka.
MBW
