- To jest przerażające, że każdy może tam wejść i znaleźć fragment samolotu. Mnie to zasmuca – wyznaje poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz. - Musimy zrobić wszystko, żeby pamięć i szacunek dla tego miejsca był na najwyższym poziomie.
Na miejsce katastrofy prezydenckiego tupolewa można wejść bez większego problemu. Co więcej, można tam znaleźć szczątki nie tylko samolotu, ale i rzeczy osobistych należących do ofiar. Albert Waśkiewicz, organizator wycieczki do Katynia, opowiada, że zabrał stamtąd fragmenty i samolotu i przedmiotów należących do ofiar. Wypowiadający się w programie "Misja specjalna" świadkowie mówili, że na parę dni temu miejscu katastrofy natrafili także na szczątki ciał.
Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski poprosił Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, aby podczas wizyty w Moskwie wystąpił z oficjalnym postulatem domagającym się ponownego przeszukania i zabezpieczenia miejsca katastrofy.
Wiadomo, że na miejscu pracują dwie ekipy, polska i rosyjska. Pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski komentuje, że nie widzi żadnych zastrzeżeń względem rosyjskiej strony. - Ja na razie nie dostrzegłem żadnych jakichś przejawów braku szacunku ze strony instytucji rosyjskich, jeśli chodzi o zachowanie pewnej dbałości o jakieś szczątki z samolotu, czy innych – mówi Komorowski.
Marszałek jednak dodaje - Trzeba z szacunkiem tę sprawę zakończyć, przejąć to i jeżeli się nie da przekazać rodzinom, to w inny sposób, ale z pełnym szacunkiem jakoś to rozwiązać.
eMBe/onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

