– Wszystko, co w popkulturze związane jest ze złym jest traktowane zabawowo. Fakt, że dzieciaki znajdują w internecie wzory cyrografów z diabłem i podpisują je własną krwią, to że sobie tatuują na ciele satanistyczne symbole, że muzyka taka, jak choćby ta metalowa, wypełniona jest diabolicznymi tekstami traktowane jest z przymrużeniem oka. Zresztą, nawet ks Boniecki zbanalizował Nergala (w mitologii mezpotamskiej to imię bóstwa świata umarłych) mówiąc o nim, że to jasełkowy satanista. A jasełkowe to przecież zabawowe, więc nie ma się czego bać. Tymczasem z demonem nawet dyskusji nie ma, bo człowiek stoi na z góry przegranej pozycji nie mając pojęcia z czym walczy, nie wie nawet, jak ta siła jest wielka – wyjaśnia Artur Winiarczyk redaktor naczelny „Miesięcznika Egzorcysta” i dodaje- Jest nas ponad 90 proc. katolików, a przy tym 26 proc. wierzy w reinkarnację i dwa miliardy rocznie społeczeństwo wydaje na wróżki. Ludzie masowo zawieszają rozum i szukają pomocy we wróżbach, w bioenergoterapii,, a odwracają się od Boga, nawet negują jego istnienie. Wtedy „otwierają” się na nieznane sobie siły w których istnienie nagle wierzą i obierają je sobie za „duchowych przewodników”. Kto nie zegnie kolan przed Bogiem, ten je zegnie przed bałwanem.
Opętanie występuję w Międzynarodowym Rejestrze Chorób ICD - 10, jako wyjątkowy rodzaj nerwicy. A skąd się bierze? Według egzorcystów odpowiedź jest prosta. Wróżbiarstwo, ezoteryka, bioenergoterapia, radiestezja, a przede wszystkim popkultura, w której pełno satanistycznych symboli z napojem Demon na czele - to ich zdaniem otwieranie furtki szatanowi. – Może się wydawać, że to tylko niewinna marketingowa zabawowa strategia - mówi Tomasz Terlikowski i rzuca: – Ale demon nie ma poczucia humoru.
Więcej w najnowszym numerze WPROST

