Ajham Ahmad to Syryjczyk, który chciał przynieść cierpiącym z powodu wojny ludziom trochę radości i wytchnienia. W swoim rodzinnym mieście Jarmuk, całkowicie zniszczonym przez wojnę, wystawił na ulicę pianino - i grał oraz śpiewał, by podnieść mieszkańców na duchu. Wkrótce dołączyli do niego jeszcze inni artyści, i tak w samym środku zniszczonego miasta rozbrzmiewała muzyka i śpiew kojący serca prześladowanych i biednych ludzi. Śpiewano o tęsknocie, o zniszczonym domu rodzinnym, o nadziei.

Gdy o działalności Ahmada dowiedziało się Państwo Islamskie, postanowiło wszystko zniszczyć. W dzień urodzin muzyka zabrano mu pianino i je spalono. Teraz w Jarmuku znowu panuje cisza przerywana tylko posępnymi nawoływaniami ekstremistycznego muezzina.

Ahmad mówi, że stracił wszystko, co miał. Teraz chce wyjechać do Europy. Jego marzeniem jest znowu grać na ulicach - skoro wygnano go z Jarmuku, chciałby znaleźć się w Berlinie. Syryjczyków, którzy będą słuchać pieśni o zniszczonym Jarmuku, tam nie zabraknie...

kad