"Kule zaczęły latać nad naszymi głowami jak w czasie ulewy" - relacjonował mieszkaniec miasta Izra, w prowincji Dara. Wśród zabitych jest 11-letni chłopiec.
To najbardziej krwawy dzień od, rozpoczętych w marcu, demonstracji przeciwko reżimowi prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Większość ofiar zginęła od kul, a część w wyniku zatrucia po rozpyleniu przez funkcjonariuszy gazu łzawiącego. Opozycjoniści, którzy koordynują masowe protesty przeciwko prezydentowi Baszarowi el-Asadowi, zażądali zniesienia monopolu partii Baas na władzę i utworzenia demokratycznego systemu politycznego.
Antyprezydenckie demonstracje organizowane są co tydzień, po piątkowych modłach. Regularnie stają się areną walk między opozycjonistami a funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa.
AM/Wp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

