Benedyktyni pomyśleli o tych, którzy szukają nietypowej oferty sylwestrowej. - Koniec starego i początek nowego roku wiąże się z tłumem, szampanem, fajerwerkami i pewnym przymusem świętowania. Nie wszyscy wpisują się w taki scenariusz i właśnie takie osoby, które potrzebują wyciszenia, milczenia, ascezy, odcięcia od informacji i świata codziennego, mogą do nas przyjeżdżać - mówi o. Konobrodzki.


Zakonnicy proponują gościnę kobietom i mężczyznom. Do dyspozycji mają ponad 80 miejsc w pokojach jedno-, dwu- i trzyosobowych (z widokiem na Wisłę, bez telewizji, ale z podłączeniem do internetu). Koszt sylwestra w pokoju o najwyższym standardzie to 125 zł z noworocznym śniadaniem. - Nie chcemy niczego narzucać. Oczywiście, jeśli ktoś będzie chciał uczestniczyć w tradycyjnej zakonnej mszy o północy, nie będziemy mieli nic przeciwko. Nie będziemy też niepokoili tych, którzy zdecydują się w tym czasie po prostu zamknąć się w pokoju. Tym bardziej że klasztorne mury skutecznie odcinają od sylwestrowego hałasu - mówi benedyktyn.

 

Na razie do wzięcia udziału w benedyktyńskim anty-sylwestrze zgłosiło się pięć osób z całej Polski. - Mamy jednak mnóstwo telefonów w tej sprawie. Zdarza się, że ktoś usłyszał o naszej ofercie, ale rezygnuje, gdy dowiaduje się, że nie będzie typowej sylwestrowej imprezy - twierdzi zakonnik.


Na podobny pomysł wpadły krakowskie albertynki. Zakonnice na swojej stronie internetowej umieściły informację, zapraszając na wspólną noworoczną modlitwę dziewczęta ze szkół średnich i kobiety pracujące. Należy ze sobą zabrać Pismo św., różaniec, notatnik i śpiwór. Za możliwość udziału w anty-sylwestrze u albertynek można składać ofiarę na miarę możliwości.

 

- Klasztorny sylwester to wypełnienie niszy rynkowej, którą nikt do tej pory się nie zainteresował i którą warto wykorzystać - ocenia Dawid Puchała, specjalista ds. turystyki. - Zapewne takie oferty nie staną się nigdy masowe, ale odpowiadają na potrzeby ludzi i dają im nie tylko coś namacalnego, czyli noc w klasztorze, ale też wypełniają potrzeby duchowe - dodaje.


Pomysł świętowania Nowego Roku w ciszy i odosobnieniu stanowi nie tylko oryginalną ofertę na rynku. Dla wielu, jeśli się odważą, będzie to rzadka możliwość duchowego rozwoju, nauki modlitwy i namysłu nad sensem kolejnego, 2009 roku.

 

JaLu/GW

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »