- Chcemy pokazać wyraźnie, że nie ma zgody na taką presję ze strony Kościoła na posłów, pokazać, że w jakimś sensie mamy w Polsce do czynienia z państwem wyznaniowym, przez tego typu zachowania – w ten sposób Janusz Palikot zapowiedział pikiety pod kuriami biskupimi w kilku polskich miastach, organizowanymi przez jego zwolenników. Ma to być odpowiedź, jak to ujął biłgorajski poseł, na „islamską presję biskupów” na parlamentarzystów, którzy mają głosować nad ustawą o in vitro.

Byłego polityka Platformy Obywatelskiej zdenerwowało to, że biskupi wypowiadają się w sprawie zgodności głosowania za legalnością in vitro z nauką Kościoła. Dodatkowo kuria tarnowska zamierza upublicznić imienne wyniki głosowania nad ustawami bioetycznymi. Manifestacje mają mieć miejsce m.in. przed siedzibą archidiecezji warszawsko-praskiej, którą kieruje abp Henryk Hoser, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych.

Trudna jest ta mowa...

- Kościół jest znakiem, który budzi sprzeciw. Nie jest to więc żadna niespodzianka – komentuje w rozmowie z portalem Fronda.pl pomysł polityka redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, ks. Adam Boniecki. - Ewangelia zawsze idzie pod prąd – dodaje kapłan. Jego zdaniem episkopat, dla lepszego zrozumienia stanowiska Kościoła, powinien je bardziej precyzyjnie formułować.

Stanowisko Kościoła ws. in vitro wielokrotnie było wyrażane zarówno przez Watykan, jak i polskich biskupów. I jest ono jednoznacznie negatywne, co powoduje, że hierarchowie często zwracają uwagę politykom mieniącym się katolikami na to, że głosując za legalnością tej metody sztucznego zapłodnienia, postępują wbrew nauce Kościoła, do którego należą. Wyjątkiem może być sytuacja, w której politycy do wyboru mają stan prawny chroniący w jeszcze mniejszym stopniu życie ludzkie. Niestety, obecnie pojęcia takie, jak „grzech” czy „ekskomunika” są dla dużej ilości wiernych niejasne.

Kto winien eskalacji?

Zdaniem byłego marszałka sejmu Marka Jurka winę za niezrozumienie związku pomiędzy wyznawaną wiarą a działalnością publiczną ponoszą sami politycy. - Ci „ale-katolicy” pokazują swój niepoważny stosunek do zasad, z którymi nawet nie raczą się zapoznać – mówi portalowi Fronda.pl były marszałek sejmu. - Mówią, że są katolikami, a zaraz potem wymieniają szereg argumentów, dla których będą postępować wbrew zasadom sprawiedliwości, których broni Kościół – dodaje.

Publicysta i szef Instytutu Obywatelskiego Jarosław Makowski twierdzi, że kuria tarnowska niepotrzebnie chce opublikować listy posłów, głosujących za in vitro. - Kościół jest zbyt poważną instytucją, by dać się wikłać w happeningi. Znów będziemy mieli chorą sytuację, w której tak poważny temat, jak in vitro, będzie rozważany na manifestacjach. Sensowne było wysłanie przez Episkopat listu do premiera i polityków. Donald Tusk zapowiedział, że na ten list odpowie; tak powinna wyglądać dyskusja – mówi portalowi Fronda.pl Makowski.

Palikot ante portas

Co Kościół powinien zrobić, gdy zastępy Palikota staną u wrót kurii? Zdaniem Jurka w ogóle nie powinno dojść do takiej sytuacji. - Odpowiednie władze samorządowe powinny odmówić zgody na demonstracje, które są jawnie wymierzone w wolność Kościoła. Przypominanie ludziom o obowiązkach moralnych nie jest wywieraniem presji, a obowiązkiem autorytetów Kościoła – tłumaczy polityk.

Nie zgadza się z tym Makowski, który stwierdza, że w systemie demokratycznym każdy może wyrażać swoje zdanie. Zarówno Kościół ma prawo do głoszenia swej nauki, jak i antyklerykałowie mają prawo do wyrażania swojej niezgody z nią. Jak dowiedział się portal Fronda.pl, kuria warszawsko-praska zamierza „zignorować” pikietę. Abp Hoser wypowiedział opinię Kościoła w sprawie in vitro i nie ma powodu, by się z tego tłumaczył.

Upadek autorytetu?

- Palikot sprytnie wykorzystuje niezręczności, w które wikła się Kościół. Musi on liczyć się z tym, że jego czasem nieprzemyślane działania mogą spotkać się z kontrą – mówi Makowski. Kontra ta zdaniem Bogumiła Łozińskiego z „Gościa Niedzielnego” jednak nie naruszy autorytetu Kościoła. - Merytorycznie pomysł pikiet jest głupotą, by zachować konsekwencję, musiałyby się one odbyć w Watykanie. Biskupi jedynie przekazują to, co jest uniwersalną nauką Kościoła. To pokazuje, że Palikot jest ignorantem, jeśli chodzi o sprawy kościelne – mówi publicysta w rozmowie z portalem Fronda.pl. I dodaje, że, choć po batalii o krzyż pod Pałacem Prezydenckim „coś pękło” w podejściu Polaków do hierarchii kościelnej, to jednak istnieje granica, której antyklerykalizm nie przekroczy.

- On nie będzie się pogłębiać, gdyż jest ograniczony wiarą Polaków. Co ciekawe, nawet gdy Polak przez całe życie był poza Kościołem, to i tak w większości przypadków chce, by na cmentarz odprowadzał go ksiądz – dodaje Łoziński. Jego zdaniem akcje Ruchu Poparcia Palikota nie nadwyrężą autorytetu hierarchów.

Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »