Świetlik wspomina, że kiedyś rozmaite nurty polityczne miały swoje hasła skandowane na demonstracjach, wypisywane na papierze firmowym i w sercach. Ruch ludowy miał na przykład na sztandarach piękne hasło zaczerpnięte od kosynierów Kościuszki "Żywią i bronią".
Dziś jego zdaniem slogany są już oklepane, zmieniają się co wybory, mamy zdecydowaną nadwyżkę podaży nad popytem. A jednak - jak podkreśla Świetlik - pojawiają się "rodzynki". - Jednym z takich mógłby być fragment internetowej wymiany doświadczeń pomiędzy polskimi "antyfaszystami", który zrelacjonowała "Rzeczpospolita". Relacja odnosiła się do jakiejś domniemanej faszystki, której dzielni bojownicy antyfaszystowscy wymierzyli karę i brzmiała: "Szybka podbitka, kilka kopów, nazik zglebowany" - pisze Świetlik. 


- Otóż uważam, że hasło to idealnie pasuje do dużej części polskiej "liberalnej" lewicy. Od dłuższego czasu wyznacza sobie ona kogoś na "nazika", a potem glanuje do woli, tłumacząc, że z "nazikiem" to nie ma sensu nawet rozmawiać - komentuje. 

 

Jak ocenia publicysta, wiosną "nazikami" byli kibice, z którymi rozprawiał się dzielnie premier, a przedstawiciel tychże kibiców został najprawdopodobniej stłuczony "na dołku" przy milczeniu polskich obrońców praw człowieka i liberalnych mediów. Potem "nazikiem" była tradycyjnie największa partia opozycyjna, a w poczuciu obowiązku największy autorytet moralny wszechświata (jego autograf wysłano nawet w kosmos) zajmował się nawet nie agitacją, ale szczuciem przeciwko owemu "nazikowi", udowadniając zarazem, że organ, którym kieruje, słusznie w tytule ma nazwę "Wyborcza". A teraz?

 

- Teraz "nazikiem" dla wyżej wymienionego organu staje się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Dlaczego? Bo SDP po tegorocznym Marszu Niepodległości wydało oświadczenia, w których potępiło chuliganów atakujących dziennikarzy, ale też skrytykowało media za mało obiektywny przekaz. Jakie wnioski wyciągnął z tego organ? Że SDP jest po stronie bandytów, a władze Stowarzyszenia wybierano głosami "skrajnej prawicy". Co to ta skrajna "prawica"? Chyba właśnie "naziki" - stwierdza Świetlik.

 

Szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy wyjaśnia, że "nazik" to ktoś, kto nie ma dość nabożnego stosunku do kosmicznego redaktora, śmie przedstawiać inny pogląd niż ma jego gazeta lub stanowi dla niego rynkową konkurencję. "Nazik" to po prostu każdy myślący inaczej. Na szczęście - konstatuje Świetlik - "naziki" zostają napiętnowane i wyeliminowane, bo na każdego takiego znajdzie się odpowiedni dyspozycyjny organ.

 

eMBe/Se.pl