Marta Brzezińska: Uda się deregulacja zawodów?
Łukasz Warzecha: To zależy od tego, w jakiej postaci pewne pomysły przejdą przez Sejm. Najbardziej czułym punktem w tym projekcie są zawody prawnicze. Tu dochodzi kwestia regulacji konstytucyjnych, które spowodowały, że upadły pewne pomysły PiS, dotyczące deregulacji właśnie zawodów prawniczych. Wnioski, które Trybunał Konstytucyjny wyciągnął z artykułów, które mówią wyłącznie o tym, że można zakładać korporacje są dla mnie zadziwiające – możliwość nie oznacza, że jest taki obowiązek. Uważam, że nie ma to uzasadnienia w konstytucji, choć oczywiście nie jestem konstytucjonalistą, ale zdania ekspertów były również podzielone. To jest zatem najsłabszy punkt pakietu, który chce wprowadzić minister Gowin. Zastanawiające jest to, w jakim kształcie przeszłyby przez Sejm niektóre ustawowe regulacje. A także to, czy – mówiąc kolokwialnie – minister Gowin nie przejedzie się na presji społecznej. Jadę właśnie do Krakowa, gdzie trwa protest taksówkarzy. W tej sprawie jestem zdecydowanie po stronie Gowina, bo każda grupa zawodowa ma tendencje do tego, by chronić swój status. Kiedy taksówkarze mówią, że po deregulacji nie będą mieli pracy, odpowiadam: tak właśnie działa rynek, na tym polega wolność konkurencji.
Ale czy to jest odpowiedni moment na przeprowadzanie takich zmian?
Problem polega na tym, że przyjęcie deregulacji przebiega to w pewnym oderwaniu od całej reszty spraw. Obawa o liczbę miejsc pracy jest oczywiście uzasadniona. Jednak wreszcie znalazł się minister, który zabrał się za przeprowadzenie tej ustawy z dużą determinacją. Dlatego, że powstaje obecnie niewiele nowych miejsc pracy, mielibyśmy zrezygnować z przeprowadzenia tej ustawy? Wydaje mi się, że nie. Ta sprawa zawsze budzi kontrowersje i sprzeciwy. I jeżeli nie zrobimy tego teraz, kiedy znalazł się ktoś, kto zdecydowanie działa, to może się okazać, że już w ogóle tego nie zrobimy.
Platforma rozważa powołanie nadzwyczajnej komisji sejmowej, która zajęłaby się ustawą otwierającą zawody. Czy taka komisja będzie poddana mniejszej presji ze strony lobbujących grup zawodowych?
Mam wrażenie, że od takich różnych formalnych rozwiązań, nie naprawimy rzeczywistości. Na uniknięcie lobbingu są też inny sposoby, o ile faktycznie się tego chce. Nie jestem aż takim ekspertem w kwestii pracy parlamentu, by stwierdzić, czy to ma jakieś znaczenie, czy raczej jest chwytem propagandowym. Jeżeli to w jakiś sposób zabezpieczy przed naciskiem grup zawodowych, to zróbmy tę komisję. Sama idea jest właściwa. W niczym nie zaszkodzi, może najwyżej pomóc.
PiS składa swój własny projekt uchwały powołującej nadzwyczajną komisję – to znaczy, że partia Jarosława Kaczyńskiego miesza w szykach Platformy? Przecież ustawa o deregulacji zawodów to jej sztandarowy projekt.
Tu zrobiłbym zastrzeżenie – to jest nie tyle sztandarowy projekt Platformy, co sztandarowy projekt Jarosława Gowina. Platforma dawała dużo zapowiedzi ustaw liberalizujących różne sfery i one – nawet nie chcę powiedzieć, że powsiąkały w szuflady, bo ich zwyczajnie nie było. Do tych pomysłów Platforma już nie wraca. Gowin dostał od Tuska propozycję nie do odrzucenia w kwestii objęcia resortu sprawiedliwości. W związku z tym, postanowił wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w tym resorcie, by zebrać odpowiedni kapitał polityczny. Tym jest właśnie przeprowadzenie udanej operacji otwarcia zawodów – dużym kapitałem politycznym. Moim zdaniem, to jest jego własna akcja. Jeżeli mu się uda, to oczywiście Platforma bardzo chętnie uzna to za swój sukces; jeżeli nie – to Donald Tusk powie: bardzo mi przykro, zaufałem Jarosławowi Gowinowi, ale sobie nie poradził. Będzie to wina wyłącznie samego ministra sprawiedliwości.
A PiS i jej własny projekt uchwały powołującej nadzwyczajną komisję ds. deregulacji?
Jeżeli chodzi o zawody prawnicze, to była bardzo ważna dla PiS sprawa. Jestem jednak zwolennikiem tego, by zajmować się zagadnieniami, a nie partiami, czy poszczególnymi politykami. Jeżeli Gowin skutecznie dokona otwarcia zawodów do tej pory zamkniętych, to będę się cieszył. A jeżeli PiS będzie mu przeszkadzał tylko po to, żeby samemu coś ugrać, to uznam, że to działanie w interesie partyjnym, a nie w interesie państwa czy obywateli. Oczywiście, można się różnić co do szczegółów, ale generalnie to jest dobry pomysł, warto go przeprowadzać, a Jarosława Gowina wspierać w jego wysiłkach.
Rozmawiała Marta Brzezińska

