Forsujące legalizację aborcji organizacje, takie jak międzynarodowa sieć Planned Parenthood, a w Polsce - Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny jako jeden z głównych argumentów na rzecz legalizacji aborcji używają argumentu, że nielegalna aborcja to jedna z głównych przyczyn śmiertelności matek. Tymczasem badania WHO dowodzą odwrotnej zależności.

Afrykański Mauritius to kraj, który według tegorocznego raportu WHO ma najmniejszy odsetek śmiertelności wśród matek. Jest przy tym jednym z najlepiej chroniących życie państw w Afryce. Natomiast w Etiopii, która zalegalizowała aborcję, odsetek śmiertelności 48 jest razy większy niż w Mauritiusie.

WHO donosi, że krajem, który podsiada najniższy odsetek śmiertelności matek w Ameryce Południowej jest Chile, gdzie ochronę dzieci nienarodzonych gwarantuje konstytucja. Kraj o najwyższej śmiertelności, ponad 30 razy wyższej niż Chile, to  z kolei Gujana. Tu aborcja jest legalna od 1995 roku, a paradoksalnie pretekstem do legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych była tu rzekoma konieczność "osiągnięcia bezpiecznego macierzyństwa" poprzez wyeliminowanie śmiertelności kobiet związanej z nielegalnymi aborcjami.

Statystyki WHO dotyczące regionu Azji Wschodniej mówią, że w Nepalu, gdzie nie ma restrykcji w dokonywaniu aborcji, wskaźnik śmiertelności matek jest najwyższy. Najniższy jest na Sri Lance, której prawo przez proaborcyjne Centrum Praw Reprodukcyjnych uważane jest za jedno z najbardziej restrykcyjnych w świecie.

Krajem, który ma jeden z najniższych wskaźników śmiertelności matek na świecie jest Irlandia, gdzie zapisy konstytucyjne wprost chronią życie dzieci nienarodzonych.

 

AJ/Lifesitenews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »