„Wysyłamy naszych żołnierzy do Afganistanu, żeby zwalczali ekstremistów i fanatyków religijnych. Zacznijmy więc zwalczać ekstremistów także w naszym kraju, zanim będzie za późno” – apeluje Pałasiński. I nie ukrywa, że za ekstremistów uważa polityków Prawa i Sprawiedliwości. „Słowa nienawiści, obelgi, insynuacje nie mające najmniejszego pokrycia i nigdy nieudowodnione podejrzenia wniósł do polskiej polityki Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy. To oni wprowadzali język rozsadzający polskie społeczeństwo od wewnątrz. Jeśli ktoś tego nie zauważył, to za słabo uważał” – oznajmia publicysta.

Oczywiście jedynym winnym sytuacji jest przy tym PiS. Lewica i PO to siły stateczne i poważne, których o nic nie można podejrzewać. „Przemoc nie jest częścią arsenału politycznego umiarkowanych sił politycznych, chadecji, dzisiejszej polskiej lewicy czy liberałów. Posługują się nią polityczni ekstremiści. A niestety to, co wydawało się podczas swoich narodzin początkiem polskiej chrześcijańskiej demokracji, stało się destrukcyjną siłą ekstremistyczną, dla której przemoc słowna stała się orężem walki” – podkreśla pracownik TVN24.

I dalej oznajmia, że sytuacja w Polsce przypomina mu sytuację w Jugosławii w przeddzień wybuchu wojny domowej. „W taki sposób zaczęła się wojna w Jugosławii. Gdy dzisiaj pytamy, co się wtedy stało, że sąsiad sąsiada wyprowadzał za dom i zabijał, strzelając z kałasznikowa, a wcześniej chodzili razem do szkoły, na dziewczyny, razem palili pierwszego papierosa i pili pierwszy kieliszek wina, nikt nie potrafi wyjaśnić. Większość pamięta tylko, że nagle wszyscy zaczęli przemawiać do siebie językiem nienawiści, a potem ktoś kogoś uderzył i rozległy się strzały. W konsekwencji zaś było 200 tysięcy zabitych” – przekonuje Pałasiński.

A na koniec przychodzą wnioski. Otóż Pałasiński z żalem konkluduje, że PO i premier nie zabiorą się za walkę z talibami. Do pracy muszą się więc zabrać media. „(...) media powinny przypomnieć i wyjawić mechanizmy, które doprowadziły do tego barbarzyństwa. Niech przestaną być obojętne na przejawy nienawiści w polskiej polityce. Trzeba je piętnować i mówić wprost, że to jest złe i potencjalnie niebezpieczne” – podkreśla Pałasiński.

Nie jest tylko jasne, do kogo owe wezwania Pałasiński kieruje. Polskie media od dawna zajmują się bowiem wyłącznie kopaniem PiS-u i walką z „talibami”. Wzmocnienie jeszcze tego przekazu może doprowadzić tylko do tego, że zapędzi się ludzi o bardziej prawicowych poglądach do jaskiń. Ale niech Pałasiński nie liczy, że taka „polityka miłości” przyniesie wymarzone przez niego skutki. Bo trzeba mieć świadomość, że owi „talibowie” nie dadzą sobą pomiatać bezkarnie…

Tomasz P. Terlikowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »