Gadomski, jak przystało na rasowego felietonistę w wysublimowany sposób opisuje „swoje typy” gazetowe dając nam popis erudycji i oryginalności sądów.  To wszystko jest podlane sosem przeglądu prasy.  Według niego więc „Rzeczpospolita” to: „pismo konserwatystów, które od kilku miesięcy nieco stępiło swoje ostrze, którym dźgało w rządzącą Platformę Obywatelską oraz w media uznawane przez nią za zbyt modernistyczne. Ale resztka dawnego świata "Rzepy" wciąż pozostała”- pisze w tekście „Każda gazeta to inny świat”. W dalszej części tego paragrafu publicysta polemizuje z tezami Piotra Zaremby z jego ostatniego tekstu. „Dziennik Gazeta Prawna” to według niego świat ekonomii (odkrycie warte miliona dolarów) zaś „Polska The Times” jest eklektyczna. Oba te dzienniki nie są jednak zideologizowane ( chociaż czytając Durczoka i Paradowską można dojść do innego wniosku),  więc publicysta przechodzi gładko do ulubionej „Gazety Polskiej”.

 

„Świat "Gazety Polskiej Codziennie" to gra wywiadów, wielkie afery i nieliczni obrońcy Polski przed zaprzańcami, którzy są na usługach obcych mocarstw. Gazeta nie ukrywa nienawiści do PO, "Gazety Wyborczej" i rządu. Prym wiedzie Dorota Kania (ta od pożyczki od Dochnala) - która codziennie wykrywa nową szokującą aferę. "Wyparowały tajne dokumenty" - informuje w dzisiejszym numerze. "Stworzony przez Antoniego Macierewicza kontrwywiad wojskowy był elitarną służbą, do której trafiali najlepsi żołnierze służb specjalnych i urzędnicy. Po objęciu rządów przez Platformę Obywatelską w SKW przeprowadzono totalne czystki" – zauważa autorytet „Gazety Wyborczej”.  Potrzebny komentarz? Nie. Wystarczy dodać, że jakby nie było „Gazety Polskiej” to Wyborcza by sobie i tak ją wymyśliła.  Od początku lat 90-tych czytamy takie teksty. Nazwę „Gazeta Polska” zamieniano tylko na inne tytuły. Oszołom pracuje w różnych miejscach. Ma jednak jedną twarz. Zawsze jest to facjata  faszysty z pochodnią.


A jaki jest świat Wyborczej? Uwaga, ja nie parodiuje stylu Gadomskiego. Cytuje go w 100%. I niech ostatni fragment posłuży za ostateczny komentarz. W końcu "robienie sobie dobrze" grzechem nie jest, okazuje się, że można od tego oślepnąć.



„To rzeczywistość widziana oczami ludzi wykształconych, nie lękających się przyszłości, liberalnych obyczajowo, a w sprawach gospodarczych mówiących różnymi głosami. Ludzi, dla których ważniejsza jest wolność i prawa jednostki niż narodowe mity. "Gazeta" czasami chwali rząd i PO, czasami twardo krytykuje. W dzisiejszym numerze warto przeczytać tekst Ewy Siedleckiej "Platforma i PSL ograniczają dostęp do informacji". Chodzi o dziwaczną ustawę, którą na ostatniej sesji Sejmu przegłosowali posłowie rządzącej koalicji. Strzelili sobie samobójczego gola tuż przed wyborami, ale to ich problem. Nasz jest taki, że kolejny raz ograniczono nasze prawa i naprzeciwko temu publicystka "Gazety" protestuje”- pisze etosowy i pomnikowy publicysta.

 

Łukasz Adamski