Na pomysł dokumentu, który stwierdzałby oficjalną apostazję wpadło londyńskie towarzystwo promujące sekularyzację tzw. National Secular Society. Początkowo była to inicjatywa, która miała wyrażać protest przeciwko chrzczeniu niemowląt, ale szybko nabrała rozpędu.

Podobno do tej pory certyfikat ze stron Towarzystwa pobrało blisko 100 tys. osób. Nie wiadomo, ile z nich go rzeczywiście wypełniło. Oprócz imienia i nazwiska, które potencjalny neopoganin powinien wpisać, na certyfikacie widnieje także jego nowe pseudo-kredo oraz tak jak w przypadku chrztu - miejsce na podpis świadka.

Prezydent Towarzystwa Terry Sanderson podkreśla, że w przeciągu ostatnich trzech tygodni plik cieszył się tak wielką popularnością, że postanowiono dodać nową opcję: teraz można bezpośrednio zamówić wersję wydrukowaną na czerpanym papierze. I to za niecałe pięć dolarów. - Za każdym razem kiedy Papież powie coś niedorzecznego, przeżywamy kolejne oblężenie - cieszy się Sanderson. Dodaje, że popularność certyfikatów sięgnęła szczytów po papieskich słowach w Afryce dotyczących prezerwatyw.

Smutna wiadomość dla wszystkich, którzy właśnie wydali pięć dolarów na certyfikat: chrztu nie da się unieważnić. Równie dobrze mogliście kupić sobie papier stwierdzający posiadanie działki na Księżycu.

 

AJ/Time.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »