Św. Charbel prowadził niezwykle proste życie. Był mnichem, który pół wieku spędził w klasztorze i na pustelni. Modlił się, zachowywał posłuszeństwo i pomagał ludziom. Jego twarz zawsze była przesłonięta kapturem, więc nikt ze świeckich nie wiedział jak wygląda. A po śmierci zaczął być dowodem na to, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Najpierw jego ciało wydawało taki blas, że widać go było z daleka, potem aż do momentu wyniesienia na ołtarze nie rozkładało się ono (bo w pewnym momencie takie życzenie wyraził przełożony klasztorny, a mnich musi być posłuszny) i wydzielało z siebie szczególny płyn, którego było tak wiele, że aż przebijał się on przez cynkową trumnę.
Ale świętość św. Charabela to przede wszystkim służba. Mnich maronicki przychodzi po śmierci do cierpiących ludzi i uzdrawia ich, operuje (zostawiając po nich blizny) czy przywracając im nadzieję. A wszystko to tak, by było to widoczne, by ludzie odzyskiwali wiarę Boga i w Jego moc. Cudowny był nawet sposób pozyskania jego zdjęcia. Otóż pół wieku po jego śmierci czterech kapłanów postanowiło zrobić sobie zdjęcie nad jego grobem. A fotograf wykonując je dostrzegł na nim dodatkową osobę, w habicie z kapturem i spuszczonymi oczami. Starsi mnisi w owej postaci rozpoznali mnicha Charabela. A zdjęcie to stało się jedynym dostępnym, na którego podstawie zrobiono nawet obraz kanonizacyjny.

Niesamowite? Zgoda, ale to tylko niewielka część z tego, co św. Charabel zdziałał. Więcej można się o nim dowiedzieć, a także poznać modlitwy za jego wstawiennictwem ze znakomitej książeczki Patrizii Cattaneo „Św. Charabel. Mnich cudowtówrca”, która ukazała się nakładem wydanictwa AA. Warto ją przeczytać i zaprzyjaźnić się z nowym świętym.

Tomasz P. Terlikowski

P. Cattaneo, Św. Charabel. Mnich cudotwórca. Życie, cuda, orędzia, modlitwy, tłum. M. Stebart COr, Kraków 2013.