Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ponieważ wniosek o kasację wyroku sądu apelacyjnego złożyli pełnomocnicy obu stron. W jego myśl Wojciech Sumliński miał przeprosić Waldemara Chrostowskiego za to, że w swoim artykule, który w 2005 roku ukazał się w tygodniku „Wprost” napisał o nim, że współpracował ze SB.
Chrostowskiemu nie odpowiadało sformułowanie przeprosin, Sumlińskiemu cały wyrok. 11 lutego Sąd Najwyższy orzekł, że w oparciu o materiał dowodowy nie można stwierdzić, czy kierowca kapelana „Solidarności” współpracował z SB. Materiał był przygotowywany w interesie społecznym, sumiennie i rzetelnie, jednak jego autor powinien zatrzymać się na przedstawieniu dokumentów, do których dotarł i nie komentować ich w sposób podważający wiarygodność powoda. W związku z tym Wojciech Sumliński i ówczesny redaktor naczelny tygodnika „Wprost” Marek Król mają przeprosić na łamach tego tygodnika za podanie w tekście treści, które nie mają potwierdzenia w przedstawionym sądowi materiale dowodowym.
- To odwrotność procesu Zyty Gilowskiej. W jej procesie wyrok był dla niej korzystny, ale uzasadnienie druzgocące. W moim przypadku wyrok jest niekorzystny, a uzasadnienie korzystne – mówi portalowi Fronda.pl Wojciech Sumliński. - Byłbym głupi, gdybym nie chciał wyczerpać wszystkich możliwości. Już po pierwszej rozprawie zapowiadałem, że poczekam na uzasadnienie i pójdę ze sprawą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – dodaje.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

