W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie sp. z o.o. „w ciągu 3-4 miesięcy było więcej terminacji niż w całym 2010 czy 2011 roku”. Dla wyjaśnienia Czytelnikom dodam, że pod słowem „terminacja” kryje się przerwanie życia nienarodzonego dziecka z przyczyny jego niepełnosprawności. Pani Dyrektor, ile dokładnie aborcji w ciągu tych 3-4 miesięcy było przeprowadzonych w Państwa Szpitalu?


Wyjaśniam, że terminacja zgodnie z Ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży podaje jeszcze inne przyczyny, w których terminacja jest dozwolona. W ciągu pierwszych 6- ciu miesięcy 2012 roku przeprowadzono 7 terminacji.


Na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia ile Szpital powinien rocznie dokonać „terminacji”?


Nie ma takiej umowy.


Jaką metodą jest dokonywana aborcja? Farmakologiczną czy chirurgiczną?


Farmakologiczną.


Co dzieje się z ciałem abortowanego dziecka?


Na wniosek rodziny może zostać jej wydane i na jej wniosek może być wydane zaświadczenie o urodzeniu dziecka martwego.


Czy każdy lekarz – według Pani – jest zobowiązany brać udział w „zabiegu aborcji”?

 

Lekarz może odmówić jeżeli powoła się na „klauzule sumienia” i wypełniona będzie procedura wynikająca z art. 39 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty tzn. nie zachodzi sytuacja określona w art. 30 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, zostanie wskazana realna możliwość uzyskania tego świadczenia u innego lekarza oraz zostanie odnotowany i uzasadniony ten fakt w dokumentacji medycznej.

 

Jeden z lekarzy zatrudnionych w Państwa placówce odmówił udziału w procederze przerywania życia nienarodzonych dzieci. Jakie z tego powodu może ponieść konsekwencje prawno-zawodowe?

 

Nie poniósł do tej pory i nie poniesie żadnych konsekwencji prawno–zawodowych.

 

Czy w tym przypadku dla Dyrekcji liczą się refundowane kwoty finansowe z Narodowego Funduszu Zdrowia za wykonywanie „zabiegu aborcji”, czy też weźmiecie pod uwagę sumienie pracownika Szpitala?

 

W tej sytuacji istotne jest dobro, bezpieczeństwo i zdrowie matki. W sytuacjach trudnych i skomplikowanych etycznie, Prezes Zarządu i Dyrekcja Szpitala honoruje i szanuje prawo lekarzy, pielęgniarek i położnych do powstrzymywania się od wykonywania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z sumieniem.

 

Niezaprzeczalna jest konieczność równego traktowania członków danego zespołu w zakresie praw i obowiązków” – czytam w oświadczeniu podpisanym przez Panią z dnia 8 lutego br. Czy nie jest to łamanie sumień lekarzom, dla których aborcja jest morderstwem, a nie „zabiegiem”? A nawet więcej, czy nie jest to zwyczajne stosowanie odpowiedzialności zbiorowej?

 

Wymagamy, aby każdy lekarz postępował zgodnie procedurą określoną w art. 39 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty.

 

Proszę powiedzieć, oczywiście hipotetycznie, co by się stało, gdyby Szpital odmówił wykonywania „przerywania ciąży”?

 

Szpital mógłby zostać pozwany m.in. o odszkodowanie i zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych pacjentki. Nie wykonanie zabiegu, które spowodowałyby ciężki uszczerbek na zdrowiu jest przestępstwem określonym w art. 156 KK, natomiast nie udzielenie pomocy w art. 162 KK. Spowodowałoby to także naruszenie kontraktu z NFZ.

 

Rozmawiamy przed mającą mieć miejsce 15 lutego o godzinie 13:00 półtoragodzinną pikietą przed Szpitalem przeciwników aborcji. Jeśli te pikiety będą się powtarzać co tydzień i będzie przychodzić i protestować kilkadziesiąt osób, czy Szpital zrezygnuje z takiej „oferty”?

 

Pozostawiam to do uznania protestujących.

 

Jak Pani Dyrektor, we własnym sumieniu, rozstrzyga kwestię dopuszczenia również przez Panią do tego, że w Szpitalu zabija się nienarodzone dzieci?

 

Zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza i lekarza dentysty.

 

Rozmawiał Kajetan Rajski