- Prawo do życia jest prawem nieprzekraczalnym. We współczesnym społeczeństwie łatwiej zgodziliśmy się ze zniesieniem kary śmierci, która przez Kościół nie jest tak rygorystycznie traktowana. Natomiast niezwykle jednoznaczna postawa Kościoła w sprawie ochrony życia nienarodzonych nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem. Ustawa uchwalona w Polsce w 1993r. była trudna. Powstała w wyniku zderzenia projektu bardzo liberalnego z takim, który całkowicie zabraniał aborcji. Ja osobiście podpisałam projekt znacznie bardziej restrykcyjny od tego, który został przyjęty. Ale trzeba przyznać, że dzięki obowiązującej ustawie bardzo zwiększyła się ochrona życia w Polsce – mówi Suchocka i deklaruje:

 

– Mogę powiedzieć, że gdybym była w parlamencie, złożyłabym pod takim projektem swój podpis. Uważam, że dla katolika w polityce to nakaz sumienia. Choć zadaję sobie też pytanie, czy złożenie tego projektu, choć jest działaniem w dobrej wierze, nie uruchomi tendencji idącej w odwrotnym kierunku, tzn. działań zmierzających do liberalizacji obecnego prawa. Dlatego właśnie potrzeba w tym wszystkim wielkiej roztropności. I edukacji, kształtowania sumień, bo prawem wszystkiego nie załatwimy. Myślę, że dzięki dyskusjom na temat aborcji i ochrony życia poczętego, które toczą się w Polsce od 20 lat, ogromnie zmieniła się mentalność. Jeszcze 30 lat temu dla wielu kobiet aborcja nie była niczym złym. Dzisiaj ta świadomość jest zupełnie inna – dodaje.

 

Cały wywiad na stronie: http://gosc.pl/doc/910106.Sumienie-polityka

 

JW/gosc.pl