20.09.13, 10:42Watykan (fot. asura/sxc.hu)

Suchocka: Nie ma mowy o narzuceniu Polsce jakichkolwiek rozwiązań

W lipcu na łamach „Gazety Wyborczej” za sprawą artykułu prof. Jana Hartmana przetoczyła się dyskusja na temat konkordatu ze Stolicą Apostolską. Oczywiście w imię wolności i demokracji, profesor filozofii postulował, aby umowę zerwać („O Polskę wolną – od konkordatu!”). Na zarzuty Hartmana, często mające się nijak do rzeczywistości, odpowiedział o. Tomasz Dostatni. Zdaniem dominikanina, profesor „jest głuchy na dobro, które niesie ze sobą chrześcijańskie przesłanie miłości. „Krakowski filozof strzela z wielkiej armaty, sam głuchy na inne wartości i inaczej myślących. W imię tolerancji dla wszystkich – z wyłączeniem chrześcijan i Kościoła” – pisał zakonnik.

Jak mantra powracają twierdzenia lewicy, że podpisując konkordat Polska oddała suwerenność Stolicy Apostolskiej. Do zarzutów tych odnosi się także Hanna Suchocka, premier w latach 1992-1993. Przypomina, że początkowo Stolica Apostolska postulowała, aby punktem wyjścia do rozmów był dokument opracowany w Watykanie, ale strona polska odmówiła i przygotowała własny projekt.

„Nie ma więc mowy narzuceniu Polsce jakichkolwiek rozwiązań. Zawarte w konkordacie zapisy w żadnym przypadku nie pozbawiają Polski suwerenności, nie tworzą państwa wyznaniowego” – mówi minister sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” Suchocka przyznaje, że duchowni podlegają prawu kanonicznemu, ale na płaszczyźnie odpowiedzialności karnej i cywilnej – prawu państwowemu.

Zdaniem byłej premier, przeciw konkordatowi używa się argumentów, które w swoim wydźwięku „wzmacniają niechęć do Kościoła, a u ich podłoża leżą często przyczyny polityczne”.

Całość rozmowy z Hanną Suchocką w najnowszym numerze „Gościa”.

MBW 

Komentarze

anonim2013.09.20 15:32
@Schikaneder... "Konkordat jest jak ACTA, NAFTA i inne umowy międzynarodowe skierowane przeciwko woli ludzi. Ma niekorzystną umowę" Niekorzystną??? Przecież to uregulowanie wzajemnych zobowiązań pomiędzy państwem polskim i największym kościołem, którego członkami była jest i będzie większość Polaków. To w interesie Polaków - katolików, było, aby te wzajemne stosunki uregulować, aby państwo nie wtrącało się w sposób organizowania sobie życia religijnego większości Polaków. Jeżeli dla kogoś ta umowa była niekorzystna, to co najwyżej dla środowisk lewicowych, gdyż zahamowała ekspansję do Polski ich poronionych pomysłów na temat urządzania świata, czego dobitnym przykładem są pomysły, u których podłoża leży na przykład ideologia gender.