Projekt zakłada wprowadzenie poważnych ograniczeń sprzedaży alkoholu w dwa dni w roku (1 czerwca i 1 września). Wywołało to burzliwą debatę w Estonii. Przeciwko zmianom wystąpił Związek Przedsiębiorców. Szefowa Związku Marika Merilaiu jest zdania, że "suche dni" skłonią klientów do gromadzenia zapasów, co będzie miało efekt przeciwny do zamierzonego i doprowadzi do zwiększenia konsumpcji. W jej opinii najważniejszym sposobem na rozwiązanie problemów alkoholowych jest podnoszenie świadomości społecznej.

 

Przeciwnego zdania jest przewodniczący Parlamentarnej Komisji Spraw Społecznych Margus Tsahkna, który uważa, że każde prawne ograniczenie spożycia alkoholu przynosi pozytywny efekt.

 

- Oczywiście, jeśli ktoś rzeczywiście chce pić, to może zaopatrzyć się przed czasem, niemniej "suche dni" byłyby ustanowione na rzecz świadomości społecznej - powiedział Tsahkna w wywiadzie radiowym. Przypomniał też, że wprowadzony w 2008 roku zakaz sprzedaży alkoholu od godziny 22:00 do 10:00 również był poddawany krytyce. Badania wykazały jednak, że liczba nocnych wypadków będących efektem nadużywania trunków zmalała.

 

Prawo dotyczące alkoholu to kolejny przejaw ciążenia Estonii ku krajom skandynawskim. Szwecja, Finlandia i Norwegia znane są bowiem z restrykcyjnych przepisów w tej materii.

 

DH/www.err.ee